APEL DO INTELEKTUALISTÓW cz.1

Warszawa, 08/03/2022 r.

W OBRONIE LOGIKI, ZDROWEGO ROZSĄDKU, PRZYZWOITOŚC I WARTOŚCI INTELEKTUALNYCH

Nazywam się Adam Kałuski i jestem szczęśliwym i radosnym pięćdziesięciolatkiem, absolwentem dwóch wyższych uczelni i szkoły artystycznej – gram na akordeonie, pianinie, śpiewam. W szkole średniej brałem udział w pilotażowym programie Ministerstwa Edukacji dla wybitnie uzdolnionej młodzieży. W wieku 18 lat wykonano mi badanie ilorazu inteligencji, gdzie osiągnąłem ponad 130 IQ co plasuje mnie w grupie 2 % populacji o najwyższym ilorazie inteligencji. Z tymi badaniami wiąże się ciekawa historia, mianowicie pani Psycholog z przychodni na ulicy Smolnej w Warszawie, gdy poszedłem po teście na inteligencję na drugą część badań, oświadczyła mi, że musi mi powtórzyć test, cytat „ muszę Panu powtórzyć test ponieważ Pan ściągał”. Drugi raz wypełniałem test indywidualnie pod czujnym okiem pani Psycholog, która po kilku minutach przerwała mi uznając wynik pierwszego badania.
Miałem zaszczyt współpracować z legendami polskiej sceny jak Bohdan Łazuka, Zbyszek Wodecki, Andrzej Rosiewicz, Jan Kobuszewski czy Filip Borowski, a w czasie pracy artystycznej ściskałem ręce dwóch Prezydentów Polski, Marszałków Sejmu i Senatu, Premierów i paru Ministrów. Kiedyś Bohdan Łazuka powiedział do mnie, że jak założy Partię Mądrzy i Rozsądni to On będzie Przewodniczącym, a Ja jego zastępcą -)

Jako przedstawiciel elity intelektualnej tego świata, chciałbym podzielić się z Państwem swoimi wrażeniami jakich doświadczyłem za sprawą jednego działacza partyjnego z warszawskiego Mokotowa niejakiego Jana Ozimka i paru urzędników administracji samorządowej z Warszawy.

Zanim przejdę do sedna sprawy posłużę się fragmentami artykułu prof. Wiesława Sztumskiego pt. „Mądrzy przegrywają z głupimi” :
„Postęp cywilizacyjny uwalnia ludzi w coraz większym stopniu i zakresie od wysiłku intelektualnego, a w szczególności od myślenia logicznego. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy komputery i różne „inteligentne”, albo „mądre” urządzenia techniczne świetnie zastępują mózgi ludzkie w zakresie logiki formalnej…
Wskutek tego na skalę masową postępuje zanik myślenia logicznego na gruncie podstawowych reguł i zasad logiki ogólnej…
Dotyczy to przede wszystkim elit władzy, zwłaszcza na najwyższych szczeblach zarządzania… Zanik logiki u elit zaraża ich podwładnych.
Ludzie widzą, że do tego, by stać się kimś ważnym, wyróżniającym się w oczach mas – liderem w organizacjach lub celebrytą, albo robić karierę polityczną i zajmować najwyższe stanowiska – nie trzeba być mądrym w rozumieniu logiki (racjonalnym, krytycznym i refleksyjnym).
Wystarczy być „mądrym życiowo”, tzn. sprytnym, przebiegłym, bezwzględnym, kierować się logiką pragmatyczną (logiką sukcesu) i w razie potrzeby postępować irracjonalnie, a nawet głupio.
W związku z tym w społeczeństwie wiedzy paradoksalnie kształtuje się społeczeństwo o rosnącym ograniczaniu roli rozumu. To nie wróży niczego dobrego dla przyszłych losów ludzkości…
Dlaczego mądrzy przegrywają z głupimi?
Po pierwsze, dlatego, że głupich jest o wiele więcej niż mądrych i stale ich przybywa, a liczba mądrych pomniejsza się. 
Po drugie, dlatego, że głupota urosła do roli cnoty – ludzie celowo i bez żenady afiszują się i szokują otoczenie swoją głupotą. Im kto przemyślniej wygłupia się, tym bardziej staje się popularny, powszechnie znany i sławny.
Po trzecie dlatego, że do głupich nie docierają argumenty mądrych. Są oni tak głupi, że nie tylko nie rozumieją tego, co mówią do nich mądrzy, ale wręcz unikają kontaktów z nimi… bo są święcie przekonani o swojej jedynej i niepodważalnej racji. Są oni zarazem ekshibicjonistami i fanatykami swojej głupoty.
Po czwarte, w psychice głupich ludzi ukształtował się system odpornościowy na mądrość, który blokuje dopływ mądrych (racjonalnych) informacji i argumentów do ich świadomości, a te, które jakimś cudem dotarły, zwalcza.”

Należałoby się zastanowić, jak to możliwe, że nie dostrzegamy tak istotnego problemu społecznego ?
Odpowiedz na to pytania znajdujemy w samym artykule, a potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych przez PISA i OECD z których wynika, że co piaty polski magister to analfabeta funkcjonalny.
Czym zatem jest analfabetyzm funkcjonalny
To pojęcie odnoszące się do braku umiejętności posługiwania się informacjami i wiedzą na potrzeby analizowania, argumentowania i efektywnego komunikowania w procesach stawiania, rozwiązywania i interpretowania problemów w różnych sytuacjach.
Oczywiście nie różnimy się wiele w tym względzie od innych krajów, ale niepokojącym w tych badaniach jest inny fakt, mianowicie w Polsce analfabeci funkcjonalni, głupcy i nieudacznicy życiowi pchają się do władzy, rządzenia i wysokich stanowisk w strukturach szeroko pojętego systemu rządzenia i decyzyjności, a chory system zasad oraz wartości społecznych i politycznych im to umożliwia na co zwraca również uwagę w swoim artykule prof. Wiesław Sztumski : „ Coraz mniej mądrych – Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, w skutecznie ogłupianych od wielu lat społeczeństwach, kurczą się zasoby ludzi mądrych, którzy mogliby pretendować do władzy.
Po drugie, elity władzy i związane z nimi grupy nacisku wysuwają często najgłupszych polityków, by łatwiej mogli nimi manipulować
i wykorzystywać do załatwiania własnych interesów.”

Nasze narodowe tradycje rządzących idiotów sięgają odległych czasów, a najlepszym przykładem polskiej skrajnej głupoty politycznej jest fakt,
że mocarstwo europejskie zniknęło za sprawą głupoty i pazerności rządzących na ponad 100 lat z mapy Europy.
Jak mawiał Albert Einstein : Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

Powoli zmierzając do sedna sprawy, dokonam jeszcze krótkiej analizy rynku pracodawców w Polsce pod kątem rekrutacji oraz wymogów wobec osób zatrudnianych na odpowiedzialnych stanowiskach w strukturach partyjno – urzędowych i prokuratorsko – sądowych.
Jeżeli chodzi o polityków i ich stołki to jak pokazuje polska rzeczywistość i przykład który opiszę, nie wymagane jest ani wykształcenie, nie wymagana jest praktyka dla danego stanowiska bo w polityce potrzebni są posłuszni i jak mawiał towarzysz Lenin pożyteczni idioci.
Inaczej wygląda sytuacji z Prokuratorem czy Sędzią.
Tu należy ukończyć studia na kierunku Prawo, które można ukończyć wkuwając na pamięć całe strony paragrafów.
Ale wykuć na pamięć nie oznacza zrozumieć.
Jak już wiemy z badań powyżej cytowanych ok. 20 % absolwentów Prawa to możliwi analfabeci funkcjonalni i w tym wypadku absolwenci tego kierunku niczym szczególnym się nie wyróżniają na tle innych kierunków.
Prawdziwy problem zaczyna się w momencie wyboru zatrudnienia.
Absolwent prawa będący analfabetą funkcjonalnym nie ma co liczyć na pracę w korporacjach, a wiem co piszę bo jako psycholog biznesu pracuję w tym środowisku, ponieważ jego ułomność szybko zostanie zauważona w środowisku ludzi myślących, a właśnie tymi absolwentami są zainteresowane korporacje oraz szanujące się instytucje.
Ale tu otwierają się szeroko drzwi do instytucji i urzędów państwowych, gdzie analfabeci funkcjonalni mogą liczyć na pracę po układach partyjno – rodzinno – towarzyskich, a co najważniejsze znajdą tam ludzi z którymi będą się bardzo dobrze rozumieli.
Oczywiście pracę w takich urzędach podejmują również jednostki mądre czy wybitne i życzyłbym sobie dla dobra ogółu aby tych było jak najwięcej.
Człowiek mądry wie, że nic nie wie, a głupi wie wszystko, dlatego analfabeci funkcjonalni przekonani o swojej mądrości i nieomylności są bardzo niebezpieczni dla funkcjonowania innych i nie powinno dochodzić do sytuacji w których taka osoba decyduje o ocenie i życiu innego człowieka. Społeczeństwo ludzi myślących nie powinno dopuszczać do sytuacji gdzie analfabeta funkcjonalny czy głupiec jest np. wyrocznią prawa, bo ułomność takiej osoby powinna ją dyskredytować z zawodu Prokuratora czy Sędziego.
Nikogo nie dziwi, że osoba poruszająca się o kulach nie aspiruje do drużyny narodowej w piłce nożnej i dla wszystkich jest to oczywiste.
Dlaczego zatem osoba o ograniczonych możliwościach intelektualnych, nie potrafiące ze zrozumieniem przeczytać prostego tekstu ma być wyrocznią i decydować o czyimś losie ???
Stare chińskie przysłowie mówi „ Stwórca tylko jedną cechą obdarzył wszystkich ludzi na tym świecie sprawiedliwie, czym ? mądrością, ponieważ każdy człowiek uważa się za najmądrzejszego na świecie”.
Dla mnie osobiście szokującym jest fakt jak łatwo osoby z analfabetyzmem funkcjonalnym, mogą stać się wyroczniami dla innych i w świetle prawa głosić swoje nielogiczne brednie jako wykładnię sprawiedliwości.
Dziwi fakt, że aby zostać kierowcą autobusu miejskiego trzeba przejść badania psychologiczne gdzie badają m.in. iloraz inteligencji i cechy osobowości, aby nie dopuścić nieodpowiedniej osoby do odpowiedzialnej pracy na stanowisku kierowcy autobusu czy tramwaju, ale żeby zostać Prokuratorem czy Sędzią i decydować o życiu i losach innych, być wykładnią sprawiedliwości i prawa, wystarczy skończyć studia na wydziale Prawa, do tego układy partyjno – rodzinno – towarzyskie i mamy Sędziego czy Prokuratora.
I tu należałoby się zastanowić ilu procentowo tych mądrych i wybitnych absolwentów prawa zostaje Sędziami czy Prokuratorami, a ilu wśród nich jest analfabetów funkcjonalnych, którzy zostają Sędziami ze względu na ułomność systemu rekrutacji i kastowość środowiska.
Szokującym jest fakt, że analfabeta funkcjonalny z niską inteligencją społeczną w świetle prawa może zostać Sędzią, a co za tym idzie staje się automatycznie autorytetem i wykładnią sprawiedliwości, a bezkarność, niepodważalność jego decyzji i władza utwierdzają analfabetę funkcjonalnego w jego błędnym mniemaniu o jego nieomylności, wyjątkowości i geniuszu.
W rozmowie z emerytowanym Sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego w stopniu profesora usłyszałem, że Pan Profesor natychmiast pozbawiłby 50% sędziów prawa do orzekania.
Jako największe bolączki polskiego sądownictwo Pan Profesor wymienił :
– kastowość środowiska i źle pojętą solidarność zawodową
– powszechny proceder nie czytania akt prowadzonych spraw
– niekompetencję graniczącą z głupotą pewnej grupy przedstawicieli zawodu

Przejdźmy zatem do mojego przypadku.

W 2019 roku wpadłem za sprawą działacza partyjnego z warszawskiego Mokotowa Jana Ozimka i urzędników administracji samorządowej w sidła systemu sprawiedliwości społecznej i do dzisiaj jestem uczestnikiem żałosnego przedstawienia, a być może wkrótce w imieniu prawa będę uznany za wroga społecznego i zostanę skazany za głoszenie prawdy i udowodnione na papierze błędy urzędnicze.
Moja historia zaczyna się w styczniu 2019 roku kiedy od znajomych dowiedziałem się, że na stanowisku zastępcy Burmistrza Mokotowa pracuje osoba którą bardzo dobrze znam z lat 90, niejaki Jan Szczepan Ozimek, znany głównie ze swojej wypowiedzi, że na jego stanowisku wykształcenie i kompetencje nie mają żadnego znaczenia – jako ciekawostkę dodam, że Jan Ozimek jako zastępca Burmistrza Mokotowa zarządza pięcioma wydziałami dzielnicy Mokotów.
Nie ma się co dziwić jego szczerej wypowiedzi, bo w momencie powołania na stanowisko miał ukończone elitarną Szkołę Zawodową o profilu leśnictwo w Starym Dzikowie i dwudziestoletnie doświadczenie w zarzadzaniu osiedlowym sklepem spożywczym gdzie zatrudniał dwie osoby.
W latach 90 Jan Ozimek oszukiwał firmy nie płacąc im za towar który brał z odroczonym terminem płatności za co miał kilka prawomocnych wyroków sądowych z nakazałem zapłaty, a wśród miejscowych mieszkańców i oszukanych przedsiębiorców dorobił się opinii oszusta z manierami pospolitego bandyty.
W marcu 2019 roku napisałem pismo do Burmistrza Mokotowa Rafała Miastowskiego w którym opisałem FAKTY z działalności Jana Ozimka jako przedsiębiorcy w latach 90, dzieląc się również opinią środowiska na temat jego zastępcy.
I tu zaczyna się maja przygoda z wymiarem polskiej rzeczywistości prokuratorsko – sądowej.
Nie zostaję oskarżony przez Jana Ozimka w procesie cywilnym, że opisane wydarzenia i opinie są nieprawdziwe, tylko zostaję oskarżony przez Prokuraturę Mokotów reprezentowaną przez Andrzeja Piasecznego o to, że opisując wydarzenia z lat 90 i dzieląc się opinią na temat tamtych wydarzeń znieważyłem urzędnika państwowego Jana Ozimka !!!
Zapewne zupełnie bez znaczenia jest tu fakt, że Urząd Mokotów i Prokuratura Mokotów mieszczą się w tym samym budynku tylko na różnych piętrach.
Podsumowując działacz partyjny z warszawskiego Mokotowa piastujący z powołania partyjnego stanowisko zastępcy Burmistrza Mokotowa, składa zawiadomienie do pana Prokuratora pracującego piętro wyżej w Prokuraturze Mokotów, a ten oskarża mnie o znieważenie funkcjonariusza publicznego po czym sprawa trafia do Sądu dla Warszawy Mokotowa.
Na tym chwilowo zakończę wątek mokotowski mojej przygody z wymiarem sprawiedliwości społecznej reprezentującej struktury urzędniczo – prokuratorsko – sądowe na warszawskim Mokotowie, a do sprawy powrócę w drugiej części Apelu do Intelektualistów.

I tu przeniesiemy się do drugiej sprawy którą opiszę całościowo, a której stałem się uczestnikiem w wyniku ułomności jaką niewątpliwie jest analfabetyzm funkcjonalny czyli brak zdolności czytania ze zrozumieniem dokumentacji urzędowej.
Na przełomie marca i kwietnia 2021 roku prowadziłem korespondencję z administracją mojego osiedla.
W pismach które przygotowała urzędniczka Izabela G. zarzucono mojej rodzinie oszustwo wobec tejże jednostki, polegające na złożeniu fałszywego oświadczenia przez moją rodzinę, a na dowód tegoż oszustwa pani G. powołuje się na zapis w księdze wieczystej nr. WA3M/00438839/7.
Wyjaśnię, że zapis na który powoływała się Pani G. w księdze wieczystej nr. WA3M/00438839/7 nie istnieje.
Pani urzędnik zmieniła celowe czy też w wyniku błędu brzmienie zapisu z tej księgi w dokumentacji urzędowej (wpisała inną datę i nazwisko)
i opierając się na fałszywym zapisie własnego autorstwa wysnuła logiczny jej zdaniem ciąg zdarzeń, zakończony konkluzją, że moja rodzina złożyła fałszywe oświadczenie chcąc oszukać instytucję samorządowa.
Skutkowało to działaniami administracyjnymi na niekorzyść mojej rodziny.
Ale nie uprzedzajmy faktów.
Postanowiłem pojechać do biura i tam wyjaśnić na czym polega błąd – wystarczyło porównać zapis z księgi wieczystej z zapisem pani G.
w przygotowanej dokumentacji.
Po przybyciu do urzędu, w korytarzu prowadzącym do Sekretariatu na mojej drodze pojawiło się czterech mężczyzn i kobieta, którzy szarpiąc mnie, popychając i dzielnie zastawiając korytarz własnym ciałem, nie pozwolili mi dotrzeć do gabinetu pani dyrektor.
Podsumowując, tego dnia zostałem wyrzucony z urzędu, nie przyjęto mojego pisma ze skargą i nie miałem możliwości wyjaśniania pomyłki.
Istotnym jest tu fakt, że po całym incydencie jedna z Kierowniczek administracji, dopatrzyła się pomyłki w dokumentacji i po kilku dniach cała sprawa została wyjaśniona i zakończona.
I na tym sprawa powinna się zakończyć – no może jakieś przepraszam ze strony urzędników za pomyłkę i bezpodstawne oskarżenia by się należały, ale nie…
Miesiąc po zdarzeniu otrzymuję wezwanie na Komendę przy Żytniej jako podejrzany z art. 193 kk, czyli o naruszenie miru domowego pracowników administracji samorządowej.
Po przesłuchaniu wykonano mi zdjęcia, pobrano odciski palców i wypuszczono na wolność.
Miesiąc później otrzymałem pismo z Prokuratury Wola w którym pani Prokurator Monika Nieciecka oskarża mnie o naruszenie miru domowego pracowników samorządowych i wnioskuje o wydanie wyroku w trybie nakazowym.
I tak się dzieje, otrzymuję informacje z Sądu dla dzielnicy Warszawa Wola, że jestem winny naruszenia miru domowego pracowników urzedu zostaję ukarany grzywną 1 000 zł.
Od wyroku się odwołałem i wyznaczono termin rozprawy z udziałem sędziego Sądu Rejonowego dla Warszawa Wola w osobie Beaty Machowskiej – Nowak.
No cóż ja mogę powiedzieć, pani sędzia odrzuciła wszystkie wnioski dowodowe obrony twierdząc, że ona już wszystko wie,
a mi w czasie składania wyjaśnień powiedziała żebym się streszczał bo ona nie ma czasu i za chwilę ma drugą sprawę -)
Jak się można domyślać sędzia Beata Machowska – Nowak uznaje mnie winnym, co ciekawe nie tylko naruszenia miru domowego pracowników urzędu, ale jeszcze dodała od siebie wtargnięcie do urzędu, czyli mojej osiedlowej administracji.
I zgodnie ze swoim sumieniem podwyższyła grzywnę do 2 000 zł -)

Musze przyznać, że z punktu widzenia osoby reprezentującej elitę intelektualną tego świata jestem przerażony ilością absurdów w całej sytuacji, bo podsumowując : pracownik administracji mojego osiedla popełnia błąd w dokumentacji, wysuwa błędne wnioski twierdząc, że ja oszukuję w celu uzyskania korzyści majątkowej, a gdy próbując to wyjaśnić idę do administracji swojego osiedla jestem napastowany i szarpany przez grupę pracowników, którzy naruszają moją nietykalność cielesną, przekraczają swoje uprawnienia i uniemożliwiają mi dokonania czynności prawnej w postaci złożenia dokumentu urzędowego.
I po tym wszystkim chcą mi jeszcze udowodnić, że jestem złoczyńcą który wtargnął do pomieszczeń swojej administracji i naruszył mir domowy pracowników !!!
Jako przedstawiciel elity intelektualnej tego świata stwierdzam, że jeżeli istnieją jakieś granicy tolerancji dla absurdu i zdrowego rozsądku to w tej sytuacji zostały przekroczone.
Szokująca w całej sprawie jest nić porozumienia, zrozumienia i postrzegania wydarzeń przez osoby reprezentujące urząd, prokuraturę i sąd oraz ich zdecydowana i zgodna ocena sytuacji diametralnie różna od oceny reprezentowanego przez mnie środowiska przebadanych intelektualistów.
Niewątpliwie możemy mieć tu do czynienia z sytuacją opisaną przez pana Profesora Sztumskiego, który stwierdza : „do głupich nie docierają argumenty mądrych”. Mówiąc wprost, należały by ustalić kto tu jest intelektualnym idiotą.
Oczywiście, żeby było jasne, ja nie stwierdzam która strona reprezentuje daną opcję, aczkolwiek przy tak dużej dysproporcji w ocenie tego samego zdarzenia niewątpliwie możemy mieć do czynienia z taką sytuacją.
Nie chcąc nikogo obrażać, a jednocześnie walcząc w obronie logiki, przyzwoitości i wartości intelektualnych wyzywam na INTELEKTUALNY POJEDYNEK panie :

  1. Beatę Machowską – Nowak – zatrudnioną w sądzie Rejonowym Warszawa – Wola
  2. Monikę Nieciecką – zatrudnioną w Prokuraturze Rejonowej Warszawa – Wola

O ile Panie podejmą wyzwanie, pojedynek odbędzie się w certyfikowanym Ośrodku Psychologii Społecznej, a testy będą dotyczył oceny ilorazu inteligencji i ocenę inteligencji społecznej.
Jako udokumentowany przedstawiciel elity intelektualnej tego świata zgadzam się aby Panie wyzwane na pojedynek intelektualny wypełniały testy jako drużyna.
I proszę nie dopatrywać się tu próby obrażania kogokolwiek, a raczej objawów szlachetności.
Jak grałem w szachy z arcymistrzem to on z racji swoich umiejętności pozwalał mi na początku gry usunąć wybrane przeze mnie pionki i figury co miało wyrównać szanse w rywalizacji, a zdarzało się też, że graliśmy w trzech na jednego i nikt się nie obrażał.
Uważam, że moja propozycja aby Panie wypełniały testy jako zespół, a ja samodzielnie jest rozsądna i uwzględnia realia sytuacji.
Oczywiście jako osoba prospołeczna i intelektualista będę bardzo kontent, jeżeli okaże się, że Panie w drużynie osiągnęły wynik np. 170 IQ. Uznam wtedy, że diametralne różnice naszych opinii są wynikiem moich w tym wypadu niewystarczających możliwości intelektualnych i będę szczęśliwy, że społeczeństwo jest w dobrych rękach, a moje uwagi i niezrozumienie stanowiska Pań w sprawie wydarzeń,
są wynikiem olbrzymiej różnicy w potencjale intelektualnym i mimo posiadania 140 IQ nie jestem w stanie zrozumieć logicznych argumentów osób na znacznie wyższym poziomie intelektualnym.
No, ale nie przesądzajmy wyniku, dopóki piłka w grze…. jak mawiał trener Górski.
Znając psychologię społeczną wiem, że zaraz znajdą się tacy którzy okrzykną to wydarzenie pojedynkiem intelektualnym reprezentantów płci męsko – damskiej i aby tego uniknąć proponuję i zgadzam się aby do zespołu Pań dołączył Policjant przesłuchujący mnie w sprawie na Komendzie przy Żytniej, przyszłość i nadzieja polskiej kryminalistyki sierżant Kamil Pachnicki.

Celem całej Akcji jest zwrócenie uwagi na problemy społeczne poruszane przez wybitnych filozofów i intelektualistów.
Uważam, że bez względu na wynik naszej rywalizacji wszyscy będziemy wygranymi, a być może nasza postawa uruchomi małą śnieżynkę, która nabierze rozpędu i przeobrazi się w olbrzymią kulę dyskusji, a wszystko w szczytnym celu i dla dobra ludzkości.

HASŁO AKCJIOBOWIĄZKOWE BADANIA PSYCHOLOGICZNE DLA KANDYDATÓW NA SĘDZIÓW, PROKURATORÓW I URZĘDNIKÓW WYŻSZEGO SZCZEBLA (uściślę, że chodzi o badanie inteligencji społecznej i ilorazu inteligencji).

Odnosząc się do opisanych wydarzeń i ich konsekwencji uważam, że należy je potraktować w kategorii ponurego żartu ze strony struktur urzędniczo – prokuratorsko – sądowych i trzeba podejść do całości z należną rezerwą i dystansem.
W końcu uznanie mnie winnym wtargnięcia do urzędu i naruszenia miru domowego pracowników administracji mojego osiedla oraz 2 000 zł grzywny poza tym, że w mojej ocenie wysoce szkodliwe społecznie i niesprawiedliwe, to nie zrujnuje mojego autorytetu ani domowego budżetu -)

Z kolei sprawa partyjniaka Jana Ozimka to już inny kaliber i tu nie będzie miejsca na żarty.
Tu będziemy mieli do czynienia z łajdactwem politycznym, niejasnymi układami na linii polityka – prokuratura – sądy i groźbami pozbawienia życia. Ale to już opisze w części 2

I na zakończenie skromna próbka mojej autorskiej twórczości :
Człowiek mądry, intelektualista który przeczyta moje pismo…
Zrozumie …
I odda się refleksji.
Analfabeta funkcjonalny, głupiec czy idiota który przeczyta moje pismo…
Też je zrozumie !!!
I poczuje się urażony” Adam Kałuski – taka skromna próbka przemyśleń, moich zapędów i ambicji literackich

Ponieważ opisana sprawa dotyczy urzędników podlegających służbowo pod Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego i Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę mam skromną nadzieję, że Panowie zainteresują się sprawą swoich podwładnych i obejmą honorowy patronat nad tą szczytną inicjatywą społeczną. Co ciekawe część druga pod roboczym tytułem „Jan Szczepan Ozimek” będzie dotyczyła również osób podlegających służbowo pod Prezydenta Warszawy i Ministra Sprawiedliwości.

Na zakończenie mała dygresja :
Po wielu rozmowach ze środowiskiem prawniczym i stwierdzeniu pana Profesora, że 50 % swoich byłych kolegów natychmiast usunąłby
z zawodu sędziego, wystosowałem przesłanie do osób manifestujących w obronie polskich sądów :
Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,34a)

Dziękuję za uwagę
z wyrazami szacunku

Adam Kałuski

P.s. Kilka miesięcy temu z inicjatywy obywatelskiej powstał Ruch Społeczny Do Walki z Głupotą i Arogancją Urzędników, którego mam zaszczyt być Honorowym Prezesem.
Nie ten głupi, co żle sądzi, ale ten, co go sędzią zrobił ( jakby co, to już nie moje)

Podobne wpisy