
Warszawa, 08/01/2026 r.
„Nigdy do niczego się nie przyznawaj, złapią cię pijanego w samochodzie, to mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni, to mów, że to pożyczone spodnie, a jak cię złapią na kradzieży za rękę, to mów, że to nie twoja ręka”.
PISMO W OBRONIE CZCI, HONORU I DOBREGO IMIENIA MINISTRA MSWiA MARCINA KIERWIŃSKIEGO
Rodacy,
niesieni patriotycznym obowiązkiem postanowiliśmy jako Ruch Społeczny zrzeszający osoby o ponadprzeciętnej inteligencji i wrażliwości społecznej, stanąć w obronie wyśmiewanego za swoje wystąpienie w Dniu Strażaka 4 maja 2024r., a być może Bogu ducha winnego ministra Marcina Kierwińskiego.
Nie ma naszej zgody na bezpodstawne oskarżenia o pijaństwo, nie mające potwierdzenia w twardych dowodach.
A fakty są następujące : w czasie obchodów Dnia Strażaka 4 maja 2024 r. przemawiało z trybuny honorowej kilkanaście osób.
I tu należy zauważyć, że do wystąpień innych osób nikt nie miał żadnych zastrzeżeń, a do Marcinka się przyczepili twierdząc że był „pijany w bele” czy też „nawalony jak messerschmitt” (ponieważ większość z naszych działaczy jest w podobnym wieku dalej będziemy zwracać się do ministra po imieniu).
I tu jako osoby intelektualnie sprawne, uczciwe i wyważone w wyrażanych ocenach chcielibyśmy zaprotestować przeciwko tak stawianej tezie i jej argumentacjom. Przede wszystkim podkreślamy, że do żadnego innego wystąpienia my również nie mamy żadnych uwag, tak w czasie swojego wystąpienia Marcinek rzeczywiście miał zaburzony aparat ruchu i mowy, co wyrażało się bełkotliwą mową i niekoordynacją ruchową.
I to jest fakt.
I prośba do Marcinka, przyjacielu ty nasz, mordko ty nasza, nasz skarbie narodowy i wybitny ministrze, jak słuchamy Twojego tłumaczenia, że to wiatr i nagłośnienie to żal nam dupę ściska. No Marcinek litości, gdyby tak tłumaczył się ze swojego wystąpienia, pełniący obowiązki trzeciego zastępcy Komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej w miejscowości Świniopasy Wielkie to nawet byśmy mogli w to uwierzyć, ale w tym wypadku…
I właśnie dlatego postanowiliśmy wnikliwie zbadać sprawę i przedstawić swoje spostrzeżenia, wnioski i ewentualne motywy działania osób Tobie Marcinku wrogich. A więc wracając do faktów, co wynika z dokumentacji audio – wideo.
Osoba przemawiająca z trybuny honorowej wypowiada się w sposób bełkotliwy i ma nieskoordynowane ruchy.
I teraz co o tym sądzą specjaliści z różnych dziedzin :
1. Specjaliści od nagłośnienia (reżyserzy dźwięku, akustycy) – dźwięk który słyszymy pochodzi bezpośrednio z miksera, a więc tłumaczenie, że słyszymy odbicie i tzw. efekt studni jest w tym wypadku bez uzasadnienia. Tu należy też zauważyć, że efekt studni i efekt bełkotliwej mowy to w akustyce dwa różne efekty zdecydowanie różniące się od siebie.
Można w warunkach studyjnych osiągnąć efekt bełkotliwej mowy i nie jest to żaden problem, ale przy nagłaśnianiu imprez typu Dzień Strażaka nikt nie korzysta z tego rodzaju efektów – chyba że na specjalne życzenie prelegenta, ale w tym wypadku to wykluczamy.
Druga promowana wersja to silny wiatr zakłócający działanie nagłośnienia, czy też aparatu mowy prelegenta.
Biorąc pod uwagę że przez całe wystąpienie Marcinek obiema rękami trzyma się kurczowo mównicy można by wysnuć wniosek, że wiało i to porządnie.
Ale zastanawia nas jak to możliwe, że Marcinka prawie nie wywiało z mównicy, a obok siedzi pani Prezydentowa z bujną fryzurą i nawet jej włosek nie drgnie, a siedzący obok panowie w czapkach nie przytrzymują ich na głowie jak to ma miejsce przy silnych podmuchach wiatru.
2. Specjaliści od wystąpień publicznych (aktorzy, reżyserzy) – ze scenicznego punktu widzenia wszystko jest w porządku, czyli bełkotliwa mowa wykonawcy jest zgodna z jego nieskoordynowaną mową ciała. Taki zestaw środków wyrazu przypisywany jest scenicznie osobom, które przez widza mają być odebrane jako będące pod wpływem środków upośledzających czynności w narządzie znajdującym się pod sklepieniem czaszki.
To co podkreślają specjaliści, gdyby była to scena filmowa i aktor odgrywałby rolę osoby mającej upośledzony aparat mowy i ruchu, to tą scenę należałby uznać za wykonaną perfekcyjnie, a na to mogą sobie pozwolić tylko najlepsi z branży.
Marcinek zdolnościami aktorskimi raczej nie grzeszy także należy przyjąć, że w tej sytuacji grał samego siebie i odzwierciedlał swoje aktualne możliwości spowodowane… i tu na razie wstrzymamy się z wyjaśnieniami przyczyny takiego stanu rzeczy.
3. Specjaliści medycyny konwencjonalnej (lekarze) – po analizie kilku przemówień Marcinka, stwierdzono, że ma problemy z dykcją i zalecamy wizytę u logopedy.
Ale problemy z dykcją, a bełkotanie to dwie różne dolegliwości.
I w przypadku wystąpienia Marcinka w czasie obchodów Dnia Strażaka nie mamy żadnych wątpliwości. W czasie wystąpienia z medycznego punktu widzenia Marcinek ma upośledzony ośrodek mowy jak i w mniej widocznych stopniu ośrodek ruchu.
Oba te ośrodki znajdują się w mózgu, który z kolei ulokowany jest w czaszce, dokładnie w górnej części jamy czaszki, jest chroniony przez kości czaszki i zawieszony w płynie mózgowo-rdzeniowym.
Za mowę odpowiadają głównie dwie kluczowe struktury w lewej półkuli mózgu w tym ośrodek Broki (w płacie czołowym) odpowiada za produkcję mowy, płynne formułowanie wypowiedzi, intonację i ruchy artykulacyjne.
Substancje, które uszkadzają ośrodek Broki to głównie te powodujące uszkodzenia mózgu np. toksyny, alkohol, niektóre narkotyki, a także stany patologiczne jak udar, guzy, urazy czy zapalenia, które prowadzą do jego dysfunkcji lub zniszczenia. Nie ma specyficznych „leków” upośledzających tylko ośrodek Broki, ale wszystko, co zakłóca pracę kory czołowej lewej półkuli, może prowadzić do afazji Broki, manifestującej się trudnościami w formułowaniu mowy.
Bełkotliwa mowa może również wynikać z chorób neurodegeneracyjnych jak Parkinson, Alzheimer, stwardnienie rozsiane;
zaburzeń psychicznych jak schizofrenia, lęk;
zatruć, urazów głowy, może mieć podłoże neurologiczne lub psychologiczne.
Z kolei za koordynację ruchową odpowiada głównie móżdżek, położony z tyłu czaszki, który zapewnia płynność, precyzję ruchów, równowagę
i prawidłowe napięcie mięśni.
Zestaw substancji upośledzających i uszkadzających móżdżek pokrywa się z substancjami upośledzającymi aparat mowy, dlatego w niektórych określonych przypadkach te dolegliwości się uzupełniają.
I tu rodzi się pytanie, dlaczego wszyscy łącznie z Marcinem postawili na alkohol ?
Dlaczego Marcin wybrał taką linię tłumaczenia się ze swojej chwilowej niedyspozycji ?
Czy Marcin miał świadomość swojej niedyspozycji, a ta żałosna próba usprawiedliwienia się na poziomie p.o. trzeciego zastępcy Komendanta Straży Pożarnej z miejscowości Świniopasy Wielkie jest wynikiem świadomej gry mającej uśpić czujność osób odpowiedzialnych za doprowadzenie Ministra MSWiA do stanu ograniczonej poczytalności i podłej próby zniszczenia jego reputacji ?
Szef MSWiA na pewno wie, że aby znaleźć osoby ewentualnie odpowiedzialne za ten podły, obrzydliwy, kryminogenny czyn, trzeba najpierw znaleźć motyw. I my mamy swoją teorie.
Teorię opartą na starej sprawdzonej doktrynie :„Panie Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”.
I tu przedstawiamy dwóch bliskich współpracowników Marcinka który jest Przewodniczącym PO na Mazowszu, czyli Roberta Soszyńskiego i Jana Ozimka kolejno przewodniczącego i wiceprzewodniczącego PO na Warszawski Mokotowie.
Teraz pozostaje kluczowe pytanie co mogło poróżnić partyjnych przyjaciół ?
No cóż, zostając szefem MSWiA Marcin mógł zdać sobie sprawę, że przyznawanie się do zażyłych relacji z osobami wobec których toczy się kilka postepowań prokuratorskich jest dla niego i jego kariery niewygodne i niewskazane.
Zatem czy osoba działająca na szkodę rodzimego miasta Marcina, mająca postawione poważne zarzuty prokuratorskie potwierdzone opinią przełożonych, notabene również działaczy PO, może liczyć na względy i ochronę Marcinka ?
Jan Ozimek przekraczając swoje kompetencje, podpisał dokument o warunkach zabudowy niezgodnie z wytycznymi urzędu, czym naraził Miasto Stołeczne Warszawa na roszczenia prywatnej firmy w kwocie 23 000 000 złotych(dwadzieścia trzy miliony).
Sprawa odszkodowania trafiła do sądu, a firma deweloperska żądająca 23 000 000 zł odszkodowania od Miasta Warszawa, ma kapitału zakładowego 5 000 złotych(pięć tysięcy) i co bardzo ciekawe jeszcze nigdy nic nie wybudowała.
Biuro Prezydenta Warszawy napisało w raporcie z kontroli :
„Zdecydowanie negatywnie należy ocenić działania Jana Ozimka, zastępcy burmistrza dzielnicy, związane z przejęciem bezpośredniego nadzoru merytorycznego nad procedurą i rozpatrzeniem sprawy oraz wydaniem decyzji o warunkach zabudowy. Skutki i waga wykazanych naruszeń prawa materialnego oraz proceduralnego mogą budzić uzasadnione wątpliwości co do wymaganego w procedurze administracyjnej obiektywizmu i rzetelności w ocenie zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego”.
Marcinku, jeżeli jako szef MSWiA nie dostrzegasz tu działania kryminogennego i dużej „przewały” to bardzo Cię prosimy zmień resort.
Sam Ozimek po długiej batalii został w końcu usunięty ze stanowiska w Urzędzie Mokotów, a partyjny kolega Robert Soszyński utworzył specjalnie dla bezrobotnego Jana Ozimka nowe stanowisko w strukturach państwowego giganta i zatrudnił go w Orlen Administracja jako Dyrektora Administracji w Warszawie.
Dla znalezienia motywu sprawców należy ustalić jak na działania partyjnych kolesi zapatruje się szef MSWiA czyli Marcinek ?
Żaden przyzwoity, praworządny i uczciwy obywatel z partyjnymi szumowinami wobec których prowadzone są postepowania prokuratorskie nie chciałyby mieć nic wspólnego.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo jeżeli Marcinek powiedział partyjnym kolesiom – słuchajcie ja teraz jestem Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, podlega mi Policja, CBŚP, Straż Graniczna, mam teraz kolegów w CIA, FBI, Mi6 i żadnych partyjnych chamskich numerów i przekrętów nie będę tolerował – to takim postawieniem sprawy zapewne naraził się wszystkim partyjnym przekrętom.
Przyjmując że Marcin tak postawił sprawę Ozimkowi i Soszyńskiemu tym samym mógł spowodować, że była partyjna przyjaźń odeszła w niepamięć, a panowie Ozimek
i Soszyński wobec których już składaliśmy zawiadomienie dotyczące działania zorganizowanej grupy przestępczej białych kołnierzyków, mogli poczuć strach przed możliwymi działaniami ich byłego już wtedy partyjnego kolegi i w przypływie złości, bezradności, pałając rządzą zemsty, w ich prostych umysłach mógł powstać plan zdyskredytowania i ośmieszenia byłego już partyjnego kolegi.
Teraz tylko pozostało obmyślić jak doprowadzić do kompromitacji byłego kolegę.
Opinia Marcinka który nie wylewa za kołnierz, mogła podpowiedzieć buntownikom, sprytny plan zdyskredytowania Marcinka na oczach kilkunastu milionów Polaków.
Miłośnicy kina pamiętają słynną scenę filmu Wilk z Wall Street, jak Belfort po zażyciu, w tym wypadku dobrowolnie, metakwelonu zaczyna bełkotać i mieć problemy z koordynacją słowno – ruchową.
Oczywiście metakwelon nie jest jedynym środkiem wywołującym takie działanie.
I tu pozostaje kwestia podania określonej substancji Marcinkowi przed wystąpieniem na obchodach Dnia Strażaka.
A ponieważ Ozimek i Soszyński zaliczają, czy zaliczali się do osób zaufanych to podanie niedozwolonej substancji upośledzającej działanie aparatu mowy i ruchu byłoby dla nich realnym w realizacji.
My wierzymy Marcinkowi że był trzeźwy, ale jego zachowanie po zdarzeniu bardzo nas zaniepokoiło. Bo przecież szef MSWiA powinien mieć chłodną kalkulację, powinien umieć się zachować w sytuacjach stresowych i kryzysowych, albo mieć doradców którzy potrafią.
Marcin po bełkotliwym wystąpieniu mógł od razy podejść do najbliższego radiowozu, a w promieniu 50 metrów stało ich kilkadziesiąt, także nawet przy porywistym wietrze, czołgając się dotarłby do pierwszego radiowozu w 10 minut, tam poprosić o alkomat, nagrać jak dmucha, czym zamknąłby usta wszystkim krytykom.
Tymczasem Marcin będąc trzeźwy i o zdrowych zmysłach znika na 1,5 godziny.
Zaprzyjaźniony lekarz powiedział, że osobę „najebaną jak samolot” jest w stanie odpowiednią wlewką postawić na nogi w 60 minut.
Nie wypłuka w tym czasie alkoholu z organizmu, ale postawi na nogi.
Po 1,5 godziny Marcinek znów się pojawia, po czym już pięknie i wyraźnie wygłasza mowę dla zaprzyjaźnionej stacji.
Później znowu znika, aby pojechać na jakiś komisariat dmuchać w balona, jakby w radiowozach na miejsce nie mieli, a jeszcze później (po kolejnych kilku godzinach) robi badanie krwi i mówi że sprawa zakończona.
Potem nasz drogi Minister i „inteligentne inaczej” partyjne marionetki dziwią się i irytują, że ludzie śmieją się z Marcinka, mówią że był „najebany”
i nie wierzą w jego tłumaczenie.
Jeden z naszych ekspertów zauważył również podobieństwo czy też zbieżność w tłumaczeniu Marcinka, a zasadami przestępców zacytowanymi na wstępie naszego pisma.
Marcinku, Ty jesteś szefem służb mundurowych, a nie „młodym wilkiem” jeżdżącym na jume do Niemiec.
W KMN był skecz gdzie żona przyłapała męża w łóżku z kochanką, po czym On wypiera się wszystkiego mówiąc „to Ty kobieto bardziej wierzysz swoim oczom, niż moim słowom”.
Wybacz przyjacielu nasz najdroższy, ale na tą chwile Twoje tłumaczenie jest na identycznym poziomie intelektualnym – „ludzie czy wy żeście powariowali ! To wy wierzycie bardziej swoim oczom i uszom, niż mojemu tłumaczeniu !”.
Skarbeńku ty nasz, nasz Sherlocku, jakby podlegający tobie Policjanci wierzyli przestępcom w takie gadki, gdzie jak już pisaliśmy słuchając tego pier…enia żal dupę ściska, to 90% kryminalistów siedzących za kratami byłoby teraz na wolności.
Miej szacunek dla służby którą kierujesz i reprezentujesz, tam pracują mądrzy i myślący ludzie. Nie traktuj swoich podwładnych na poziomie dowcipów o intelektualnych przygodach milicjantów z lat 80-ych. Tamte czasy i kawały już są historią.
Nie traktuj ludzi jak idiotów i ciemną masę.
Dlatego stając w Twojej obronie przedkładamy tezę, że to beznadziejne tłumaczenie z nagłośnieniem, wiatrem, dmuchaniem po kilku godzinach itd., to tylko gra mająca na celu uśpienie czujności sprawców Twojej niedyspozycji, którzy wykorzystując bliskość i znajomość z Tobą, kierując się rządzą zemsty, w sposób niepostrzeżony i perfidny podali ci środki, których wywołane działanie miało sugerować że jesteś „nawalony jak szpak”.
I tu zgłaszamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez zorganizowaną grupę przestępczą białych kołnierzyków reprezentowaną przez Jana Ozimka i Roberta Soszyńskiego, polegającego na próbie skompromitowania i ośmieszenia szanownego Ministra Marcinka Kierwińskiego szefa Policji, CBŚP, Straży Granicznej itd., itp. poprzez podanie mu, bez jego wiedzy i zgody, na tą chwilę bliżej niezidentyfikowanych środków, skutkujących upośledzeniem aparatu mowy i ruchu.
Dyr. Wydziału Specjalnego
mgr Wacław Jarząbek
P.s. Gdyby po intensywnym śledztwie okazało się, że Marcinek K. powiedział jednak Ozimkowi i Soszyńskiemu, że dopóki on jest szefem MSWiA to mogą robić wszystkie numery świata, to będzie oznaczało, że nasza misterna praca intelektualna poszła w pi..du, bo straciliśmy motyw.
Ale jako osoby z ponadprzeciętną inteligencją i dużą wyobraźnią przedstawimy wtedy kolejną wiarygodną wersję obrzydliwej próby zdyskredytowania Marcinka.
Panie Ministrze, my przedstawiciele Ruchu Społecznego, reprezentujący 2% populację osób o najwyższym ilorazie inteligencji, jesteśmy z Tobą
i możesz liczyć na naszą pomoc i wsparcie w wyjaśnieniu okoliczności i ustaleniu osób odpowiedzialnych za Twoją niedyspozycję w dniu 4 maja 2024 r.
JAN OZIMEK POWIEDZIAŁ NASZEMU HONOROWEMU PREZESOWI ADAMOWI KAŁUSKIEMU, cytat „ZA TO CO ROBISZ ŚMIECIU WYLĄDUJESZ W PIACHU” – przy okazji zwracamy się do Marcinka o przydzielenie ochrony naszemu Honorowemu Prezesowi.
Wielu politycznych urzędasów może nas nie lubić, ale takie groźby to już bandyctwo.

Jan Ozimek – oryginalne zdjęcie ze strony Urzędu Mokotów – „takiej fotki nie powstydziłby się żaden szanujący się amerykański kryminalista
z lat 30 dwudziestego wieku” – opinia policyjnego profilera.
PONIŻEJ CIĄG DALSZY OMAWIANEGO TEMATU
Warszawa, 22/02/2026 r.
Nawiązanie do pisma w obronie ministra Kierwińskiego.
Do służb mundurowych i osób decyzyjnych w Państwie Polskim
„Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto”
Władysław Bartoszewski
„Jeszcze nigdy tak niewielu, nie wkurwiało swoją głupotą tak wielu”
Adam Kałuski
Z zainteresowaniem przeczytałem pismo w obronie Marcina Kierwińskiego.
Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że sprawa tak szybko się wyjaśni.
Opisany tam Jan Ozimek, na którego składaliśmy zawiadomienie w sprawie jego działania w zorganizowanej grupie przestępczej białych kołnierzyków, kilka dni po naszej styczniowej publikacji został Prezesem w spółce Orlen Administracja, co rzuca zupełnie inne światło na całą sprawę.
Osobom którym wartości naszego Ruchu Społecznego nie są bliżej znane chciałbym wyjaśnić, że jesteśmy grupą osób o ponadprzeciętnej wrażliwości społecznej, jednostkami które cenią sobie w życiu takie wartości jak przyzwoitość, uczciwość, honor, szacunek dla innych, praworządność.
Nie interesuje nas kto jaką partię reprezentuje.
W każdej formacji są uczciwi, mądrzy, przyzwoici i są krętacze, głupki i bydło zainteresowane wyłącznie swoimi korzyściami.
My nie walczymy z partiami politycznymi, tylko z jednostkami niegodnymi pełnienia służby dla narodu jak to ładnie niektórzy nazywają.
Niektórym partyjnym mendom, służba dla narodu myli się z prywatą, kumoterstwem, dbaniem i reprezentowaniem interesów własnych i partyjnych kolesi.
Polacy jako społeczeństwo to wyjątkowy naród, to ludzie dobrzy, wrażliwi, odważni, mądrzy i uczciwi.
Dlaczego zatem w polskiej polityce mamy tak duży odsetek idiotów, partyjnych oszołomów, oszustów, osób bez kręgosłupa moralnego, zainteresowanych wyłącznie sobą i swoimi korzyściami.
Według nas 80% partyjnych celebrytów to albo:
– skończeni idioci bez własnego zdanie
– parszywe dranie bez honoru i godności
– pospolici przestępcy kryjący się za fasadą partyjnych układów
– życiowi nieudacznicy którzy w polityce znaleźli sposób na karierę
Czemu w tak wartościowym społeczeństwie, w którym mamy tylu mądrych, uczciwych obywateli,
w naszej rodzimej polityce jest tak dużo sk…w bez żadnych wartości i kompetencji ?
Co powoduje, że ludzie uczciwi, mądrzy, rozsądni nie mają swojej silnej reprezentacji w polskiej polityce ?
Odpowiedz jest znana.
W tym co aktualnie reprezentują polskie polityczne przeciętniaki, nie ma miejsca na rozsądek, uczciwość, wartości moralne czy bezinteresowne działanie na rzecz ojczyzny i społeczeństwa.
Polityka jest postrzegana przez nieudaczników biznesowych i życiowych, ludzi podłych i bez wartości wyższych jako sposób na zrobienie kariery.
Dlatego też te moralne i intelektualne niedoróbki masowo pchają się do polityki, gdzie będąc posłusznymi i lojalnymi pajacami mają szanse na stanowiska i duże pieniądze.
Osoby uczciwe, wykształcone, mądre życiowo i inteligentne mają własne zdanie i nie zniżą się do roli lojalnych pajacyków, zbyt szanują siebie i swoją godność, a wchodzenie w jakiekolwiek relacje
z głupimi i pazernymi partyjniakami jest w ich mniemaniu niewyobrażalne.
Partyjne szmaty dla których przekonania, partia którą reprezentują i poglądy mają taką samą wartość i znaczenie jak dla przysłowiowej q…y majtki, są pozbawione honoru, godności, przyzwoitości, są gotowi za stanowiska i wynikające z tego profity na każde upokorzenie i obelgę.
Te kreatury w imię partyjnych profitów zniosą wszystko. Inne sprawa że w ich odczuciu o żadnym upokorzeniu nie może być mowy, bo psychologia społeczna już dawno udowodniła, że czym większy polityczny idiota, tym większe u niego przekonanie o jego politycznym geniuszu.
Jako Ruch Społeczny walczymy z patologiami na najwyższych szczeblach władzy i wśród osób decyzyjnych.
W polityce na poziomie samorządowym jest bardzo dużo uczciwych, mądrych, dobrze wykształconych ideowców, którzy są potrzebni ojczyźnie i obywatelom.
Ale oni nie są zapraszani na salony, bo tam potrzebują lojalnych, głupich, nieudolnych, bez własnego zdania, ale za to wdzięcznych i posłusznych klakierów.
I to trzeba zmienić.
Musimy jako społeczeństwo doprowadzić do sytuacji, gdzie partyjnym sk…m i oszustom nie będzie się opłacało pchać do polityki, bo będą rozliczani i osądzani jak pospolici przestępcy i spekulanci.
Trzeba zlikwidować ochronny parasol nad partyjnym szlamem będącym utrapieniem i nowotworem naszej ojczyzny.
Nasz Ruch Społeczny w 2023 roku opisał i podsumował działania wybitnego politycznego szkodnika Zbigniewa Ziobry. Teraz jest ścigany za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.
To o czym teraz mówią i piszą my mieliśmy odwagę mówić i pisać kiedy Zbychu był jeszcze nietykalny
i w swojej mściwości groźny. Teraz ściga go Policja, Prokuratura tylko dlatego że zmieniła się władza
i ten szkodnik nie jest już szefem sądów i prokuratury.
Ale czy zmiana władzy spowodowała że pod tym względem jest lepiej ? Nie, jest podobnie.
Dlatego społeczeństwo powinno się otrząsnąć, wyrwać z marazmu, podjąć działania i zacząć systematycznie usuwać z polityki jednostki podłe, wredne, bez kompetencji i wartości moralnych wymaganych do pełnienia stanowisk w służbie dla narodu.
Trzeba uczciwie przyznać, że partyjne, intelektualnie tępe sk…y i spekulanci mają tupet i silną motywację.
Mają świadomość, że poza polityką będą traktowani zgodnie z kompetencjami, czyli jako jednostki często słabo wykształcone, podłe, pazerne, niekompetentne, nieudolne.
I tylko w aktualnym politycznym szambie, wśród partyjnego bydła ich głupota, szachrajstwo, obłuda i niekompetencja jest wartością dodatnią. W innej rzeczywistości byliby nikim, zerem.
Teraz cytat z wypowiedzi człowieka któremu poświęciliśmy jedno z naszych ostatnich pism:
„Sąd podjął decyzję. Trzy miesiące aresztu dla Ziobry. To otwiera drogę do czerwonej noty Interpolu i jest symbolem walki ze złem, polityczną korupcją oraz patologią władzy” — ocenił z kolei szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Panie Kierwiński, były Prokurator Generalny i Minister Sprawiedliwości jest teraz ścigany przez prokuraturę i służby mundurowe.
I bardzo dobrze.
Tak powinno być, tylko dlaczego dopiero teraz ?
Bo wcześniej nadzorował działania tych służb.
Czy wyciągając logiczne wnioski, powinniśmy doprowadzić aby politycy nie mieli wpływu na służby mundurowe, prokuraturę i sądy ?
Przynajmniej do czasu oczyszczenia sceny politycznej z wszelkiego rodzaju szkodników i degeneratów społecznych.
Nawiązując do wypowiedzi ministra Kierwińskiego jeszcze raz powrócę do sprawy nowo wybranego Prezesa Orlen Administracja Jana Ozimka, jego kompetencji, kariery i aktualnie toczących się spraw
w prokuraturze, bo wielu obserwatorów ma nieodparte wrażenie, że w tym wypadku historia może się powtórzyć i już przyjmują zakłady gdzie azylu będzie szukał minister MSWiA i jego „współpracownicy” – czego oczywiście panu Kierwińskiemu nie życzymy.
„Nie nazywajmy szamba perfumerią” mawiał jeden z wybitnych satyryków.
Dlatego dla dobra ojczyzny, służb mundurowych, wartości moralnych, elementarnej uczciwości i sprawiedliwości społecznej, dokonam uzupełnienia zgłoszenia o działaniu zorganizowanej grupy przestępczej „białych kołnierzyków” w której być może uczestniczą najważniejsze i najbardziej wpływowe osoby w państwie, co według norm ludzi praworządnych jest objawem politycznej patologii i jest szczególnie bulwersujące i nieakceptowalne społecznie.
Jan Szczepan Ozimek – w latach 1990 – 2014 prowadził osiedlowy sklep spożywczy na Warszawskim Mokotowie. Zatrudniał tam dwie osoby i według oświadczeń majątkowych które po 2010 roku zaczął składać jako Radny Platformy, zarabiał prowadząc sklep około 3 000 zł miesięcznie (trzy tysiące zł).
Ozimek przedstawia się jako przedsiębiorca z Mokotowa -) Jak to mówią „koń by się uśmiał”. Pracownik fizyczny na budowie zarabiał wtedy więcej jak ten pseudo „przedsiębiorca” z Mokotowa.
Najbardziej dochodowy okres jego działalności to początek lat 90-ych, kiedy bierze towar z hurtowni
z odroczonym terminem płatności, ale nie reguluje należności.
Ma klika prawomocnych wyroków sądowych za oszustwa z nakazem zapłaty, jednak wykorzystując niedoskonałości ówczesnego prawa, nigdy nie uregulował zobowiązań.
Sam schemat oszustwa, czyli branie towaru z odroczonym terminem płatności, następnie likwidacja działalności i zakładanie nowej firmy, był w tamtym czasie bardzo popularnym zabiegiem wśród nieuczciwych cwaniaków, których poszkodowani przedsiębiorcy nazywali zgodnie z kwalifikacją czynu złodziejami i oszustami.
Tak też zrobił Jan Ozimek, po wyrokach sądowych rejestruje działalność w sklepie na siostrę i przez kolejne lata działa pod jej szyldem.
W roku 2017 zostaje wybrany na zastępcę Burmistrza Mokotowa, gdzie powierzono mu nadzór nad pięcioma ważnymi wydziałami w dzielnicy.
Ozimek ma kilkunastoletnie doświadczenie w prowadzeniu osiedlowego sklepu spożywczego i ukończoną szkołę zawodową o profilu leśnictwo w Starym Dzikowie.
Ale to wystarczy aby ten nieudacznik biznesowy, z łatką oszusta nie płacącego za towar zaczął zarządzać wydziałami o których funkcjonowaniu nie miał zielonego pojęcia – bo niby skąd.
Ozimek zapytany przez mieszkańców Mokotowa o wykształcenie i kompetencje do nadzorowania pracy pięciu wydziałów w urzędzie odpowiedział, cytat „na moim stanowisku wykształcenie i kompetencje nie mają znaczenia” – wypowiedz dostępna na YouTube w materiale: Kto rządzi na Mokotowie Jan Ozimek.
Gdyby nie partia, to z jego wykształceniem, doświadczeniem i kompetencjami, mógłby co najwyżej dostać posadę nocnego ciecia w omawianym urzędzie, ale jak już pisaliśmy ktoś potrzebuje na decyzyjnych stanowiskach, słabo wykształconych, niekompetentnych ale wdzięcznych życiowych nieudaczników.
Pracę w Urzędzie Mokotów kończy w atmosferze skandalu, bo przekraczając swoje uprawnienia wydaje decyzje o warunkach zabudowy bez zgody i wiedzy przełożonych.
Po zablokowaniu decyzji Ozimka przez władze stolicy, prywatna spółka występuje do sądu z roszczeniem wobec Miasta Warszawa na kwotę 23 000 000 złotych, czego Ozimek jest sprawcą, bo to jego bezpodstawna decyzja jest argumentem dla roszczeń prywatnej firmy !!!
Wiadomo że Ozimek jest za głupi i za „cienki” żeby bez pozwolenia z „góry” robić takie numery.
Trwa śledztwo, ale czy są osoby na tyle zdeterminowane aby rozbić ten parszywy układ „białych kołnierzyków”, ludzi wpływowych i mściwych ?
Pryncypały Ozimka to aktualnie osoby piastujące wysokie stanowiska w tym wspomniany już minister od służb mundurowych Marcin Kierwiński.
Ozimek w atmosferze skandalu zostaje usunięty z Urzędu Mokotów, ale natychmiast dostaje posadę dyrektora w Orlen Administracja, a w styczniu 2026 roku zostaje tam Prezesem.
Bez poparcia Przewodniczącego Platformy Obywatelskiej w Warszawie, wspomnianego już Marcina Kierwińskiego byłoby to niemożliwe.
Pozostaje pytanie: dlaczego zwierzchnik służb mundurowych, promuje wbrew logice i przypisanym wartościom wynikającym z pełnionego stanowiska, osobę wielokrotnie karaną za oszustwa i szkodnika działającego na korzyść prywatnych firm, ale wbrew interesom dzielnicy Mokotów i Miasta Stołecznego, a co za tym idzie mieszkańców stolicy !!!
Można wyciągnąć dwa wnioski:
1. Kierwiński i Ozimek razem działają w zorganizowanej grupie przestępczej „białych kołnierzyków”
2. Ozimek i grupa przestępcza „białych kołnierzyków” ma jakieś haki na ministra Kierwińskiego, co skutkuje brakiem jego reakcji na szerzącą się patologie i „przekręty” w działaniu omawianych osób
i rozdzielaniu partyjnych stołków;
Uważamy, że w interesie ministra Kierwińskiego – o ile jest niewinny – jest szybkie, rzetelne i transparentne wyjaśnienia sprawy.
Wielu obserwatorów uważa, że należałoby prześwietlić całą działalność Ozimka w Urzędzie Mokotów od 2017 roku i w spółce Orlen, oraz ustalić mocodawców jego działania.
Ozimek jako wykonawca poleceń jest idealny – słabo wykształcony, nieudolny sklepikarz, bez perspektyw, ale z doświadczeniem w tłumaczeniu się przed służbami mundurowymi, do tego bezczelny, arogancki, pazerny na stanowiska i pieniądze o których wcześniej mógł tylko pomarzyć.
Psychologia społeczna już dawno rozpoznała i opisała mechanizmy kierujące zdegenerowanymi
partyjnymi osobnikami.
Tacy są bardzo niebezpieczni, a perspektywa utraty stanowiska i finansów odkrywa ich prawdziwą naturę, ludzi bezwzględnych i nieobliczalnych, którzy nie cofną się przed żadnym świństwem
w obronie swoich przywilejów.
Dlatego jak nagle zejdę z tego świata w niejednoznacznych okolicznościach to przypominam,
o groźbach pozbawiania życia kierowanych przez Jana Ozimka wobec mojej osoby, które zostały zlekceważone i umorzone przez „bezstronnych partyjnie” prokuratorów, czyli Andrzeja Piasecznego
i jego koleżankę prokurator Wrzosek (w czasie który opisuję oboje pracowali w Prokuraturze Mokotów i oboje wydatnie przyczynili się do umorzenia sprawy gróźb karalnych).
Wtajemniczeni twierdzą, że numer Ozimka z WZ dla dewelopera to tylko wierzchołek góry lodowej.
Podsumowując składam ponownie zawiadomienie o działaniu zorganizowanej grupy przestępczej „białych kołnierzyków” w skład której wchodzą Jan Ozimek i Robert Soszyński,
z rozszerzeniem o ustalenie jaką rolę w działalności grupy odgrywa minister MSWiA Marcin Kierwiński.
Czy jest osobą wspierającą i uczestniczącą w działaniu grupy przestępców administracyjnych ?
Czy jest ofiarą szantażu grupy przestępców wykorzystujących kompromitujące materiały i grożących ich opublikowaniem na szkodę ministra MSWiA Marcina Kierwińskiego.
Wnoszę o ustalenie pryncypałów grupy przestępczej „białych kołnierzyków” działających na szkodę interesów Państwa Polskiego, w celu osiągnięcia korzyści finansowych własnych i na rzecz prywatnych firm.
Bardzo bulwersujący jest fakt, że na Mokotowie w strukturach regionalnych działa wielu uczciwych, mądrych i dobrze wykształconych działaczy Platformy Obywatelskiej.
A kto robi karierę ?
Nieudolny sklepikarz, z prawomocnymi wyrokami za oszustwa, po zawodowej szkole o profilu leśnictwo w Starym Dzikowie.
Panie Przewodniczący Mazowieckiej i Warszawskiej Platformy Obywatelskiej, ministrze MSWiA, panie Kierwiński, proszę nam wytłumaczyć i uargumentować, przedstawicielom elity intelektualnej reprezentującej 2% najinteligentniejszych osób na świecie, dlaczego Ozimek został Prezesem Orlen Administracja, a nie znani na Mokotowie z uczciwości, mądrości i przyzwoitości działacze Platformy Obywatelskiej ?!
Tajemnicą Poliszynela jest, że w Warszawie ścierają się dwie frakcje.
Jedna skupia się wokół Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego – i tu pełen szacunek dla Pana Prezydenta i ludzi którymi się otacza.
Druga frakcja skupia się wokół m.in. Marcina Kierwińskiego i do tej grupy należy Jan Ozimek i Robert Soszyński.
W trakcie wyborów samorządowych Prezydent Rafał Trzaskowski przedstawiając kandydatów, nie zaprosił i nawet nie wspomniał, że Jan Ozimek jest na liście, bo zapewne nie chciał być identyfikowany z osobą typu Ozimek.
A minister Kierwiński i jemu podobni zrobili z Ozimka Prezesa w kluczowej spółce skarbu państwa.
Od ponad roku w sprawie interweniują dziennikarze, organizacje społeczne i obywatele, ale wszystkie pisma i petycje kierowane w sprawie są „zlewane”, a udzielane odpowiedzi na poziomie: „wszystko jest zgodnie z procedurami i nie mamy obowiązku tłumaczyć się z personalnych decyzji”.
I takich odpowiedzi udziela Ministerstwo Aktywów Państwowych i Zarząd Orlenu.
A ja teraz autorom tych odpowiedzi wytłumaczę jak to wygląda od strony moralnej i transparentnej.
Proszę założyć sobie prywatnie i za własne pieniądze Spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością pod nazwą Chlew dla Partyjnych Świń i tam będziecie mogli zatrudniać kogo chcecie i płacić ile chcecie.
I wtedy nie będziecie musieli nikomu z niczego się tłumaczyć.
Ale jak siedzicie na ciepłych partyjnych stołkach w państwowych spółkach to macie zasrany obowiązek tłumaczyć się z kontrowersyjnych decyzji, a zatrudnienie na stanowisku Prezesa Orlen Administracja osoby wobec której toczą się postepowania prokuratorskie, która swoimi działaniami naraziła Miasto Warszawa na roszczenia prywatnej firmy w kwocie dwadzieścia trzy miliony złotych i miała w przeszłości kilka prawomocnych wyroków za oszustwa jest decyzją kontrowersyjną.
Już kiedyś napisałem i powtórzę, że udzielanie odpowiedzi na poziomie „decyzja nie wymaga uzasadnienia” czyli „nie bo nie” z punktu widzenia psychologii społecznej jest charakterystyczne dla osób: upośledzonych intelektualnie, środowisk patologicznych, intelektualnej ciemnoty, kretynów, przestępców, jednostek nie mających argumentów dla obrony stanowiska i próbujących ukryć prawdziwe intencje swojego działania.
Podsumowując, z punku widzenia osób o wyższych wartościach moralnych i intelektualnych, jest to lekceważenie rozmówców i intelektualne dno.
I takie odpowiedzi przesyłają z Zarządu Orlenu i Ministerstwa Aktywów Państwowych dziennikarzom, organizacjom społecznym w tym również naszemu Ruchowi Społecznemu.
Czy mamy rozumieć, że w Ministerstwie Aktywów Państwowych i Zarządzie Orlenu zasiadają z partyjnego powołania wyłącznie „inteligentni inaczej analfabeci funkcjonalni”, niezdolni do uzasadnienia swojej decyzji i udzielenia logicznej i merytorycznie spójnej odpowiedzi na pisma dziennikarzy, organizacji społecznych i obywateli ?
A może powstaje nam nowa rasa Urzędowego Jaśniepaństwa, z punktu widzenia której nie ma potrzeby zawracania sobie głowy korespondencją ze „społecznym motłochem” ?
Później partyjna hałastra czuje się urażona, że ktoś napisał prawdę bez „owijania w bawełnę”.
Jeżeli ktoś się zastanawia dlaczego wykształcony, dobrze wychowany, kulturalny i wyjątkowo spokojny facet pisząc o partyjnych degeneratach używa w pismach twardej retoryki, to zacytuję tu wypowiedz słynnego trenera Kazimierza Górskiego: „gra się tak, jak przeciwnik pozwala”.
W starciu z partyjnym bydłem „kulturom i godnościom osobistom” nic się nie wskóra.
Trzeba się zniżyć do ich poziomu.
To nie są ludzie z którymi można prowadzić merytoryczne rozmowy.
To ludzie bezwzględni, fałszywi, niebezpieczni, zainteresowani wyłącznie własnymi korzyściami,
a partia i kolesie mają im pomóc, ułatwić i jeszcze usankcjonować ich podłą działalność na szkodę całego społeczeństwa.
Ruch Społeczny M-R-K i jego Honorowy Prezes Adam Kałuski są postrzegani przez partyjnych sk…w jako wrogowie publiczni i anarchiści. Mamy to „głęboko w poważaniu”.
Dla nas liczy się opinia tych drugich, a ci mówią „jesteście odważni, wszystko co piszecie to prawda”.
Patologiczny element i jego przedstawicieli trzeba wyrzucić z życia publicznego.
Panie Marcinie Kierwiński osobiście znam na Mokotowie wielu działaczy różnych ugrupowań w tym
z Platformy Obywatelskiej, którzy są uczciwi, mądrzy, kompetentni i wykonują dobra robotę dla społeczeństwa. My walczymy również w ich interesie.
Proszę mi zatem wytłumaczyć, co na stanowisku Prezesa Orlen Administracja robi człowiek, którego nawet osoby z waszej własnej partii uważają za osobę niegodną pełnienia stanowisk zaufania publicznego ?
Nie baliśmy się ministra Ziobry i przed ministrem Kierwińskim też nie będziemy klękać.
Proszę uczciwym obywatelom wytłumaczyć opisaną sprawę.
Może wśród partyjnej hałastry znajdzie się jeden, potrafiący czytać ze zrozumieniem i udzieli odpowiedzi merytorycznej i intelektualnie spójnej na pytania dziennikarzy, organizacji społecznych i obywateli.
Jako przedstawiciele Ruchu Społecznego walczymy o przyzwoitość w życiu i polityce, wierzymy
że dożyjemy czasów, kiedy po ujawnieniu politycznych patologii będzie funkcjonowała prosta, jasna, logiczna, sprawiedliwa zasada:
„albo honorowa dymisja, albo kopa w dupę na pożegnanie”.
Obiecujemy, że Ziobro i jego przydupasy z grupy przestępczej zawsze będą mógł liczyć na dostawę świeżej cebuli, wierzymy że w końcu zaczną rozliczać i wsadzać do więzienia wszystkich partyjnych oszustów. Martwi nas fakt, że cebula tania nie jest i nasz skromny budżet Ruchu Społecznego może tego nie udźwignąć.
I życzymy całemu narodowi, abyśmy tylko takie zmartwienia mieli.
Kończąc, warto się zastanowić nad kwestią: dlaczego w kraju gdzie mamy tylu mądrych, uczciwych i przyzwoitych obywateli, polityką zawładnęła niewielka grupa głupich, zakompleksionych, pazernych, moralnie zgniłych nieudaczników.
Mądrych i uczciwych w narodzie jest więcej, a więc nie pozwólmy aby o naszej przyszłości, przyszłości naszych dzieci i wnuków decydowała parszywa, skorumpowana polityczna patologia zdemoralizowanych przygłupów, uważających się za wybawców ojczyzny.
Adam Kałuski
P.s. Jeżeli przedstawiciele służb mundurowych chcieliby się ze mną skontaktować to podaje mój numer telefonu 501 27 47 57, lub mailowo a.kaluski07@gmail.com. Jestem do Państwa dyspozycji.
Z kolei gdyby jakaś partyjna menda poczuła się urażona, oczekiwałaby satysfakcji i przeprosin, to macie partyjne szumowiny moje dane bo już kilka lat wstecz korzystając ze swoich możliwości administracyjnych zostałem prześwietlony przez partyjne gnidy.
Na koniec zwracam się do wszystkich partyjnych szmat, sk..w, oszołomów, kretynów, debili, oszustów, szkodników, przekrętów itd. itp.: Kochani pocałujcie mnie wszyscy tam, gdzie możecie również pocałować Pana Janka… (i tu niedomówienie).
Amen
www.mrk.org.pl
