
Warszawa, 08/01/2026 r.
„Nigdy do niczego się nie przyznawaj, złapią cię pijanego w samochodzie, to mów, że nie piłeś, znajdą ci dolary w kieszeni, to mów, że to pożyczone spodnie, a jak cię złapią na kradzieży za rękę, to mów, że to nie twoja ręka”.
PISMO W OBRONIE CZCI, HONORU I DOBREGO IMIENIA MINISTRA MSWiA MARCINA KIERWIŃSKIEGO
Rodacy,
niesieni patriotycznym obowiązkiem postanowiliśmy jako Ruch Społeczny zrzeszający osoby o ponadprzeciętnej inteligencji i wrażliwości społecznej, stanąć w obronie wyśmiewanego za swoje wystąpienie w Dniu Strażaka 4 maja 2024r., a być może Bogu ducha winnego ministra Marcina Kierwińskiego.
Nie ma naszej zgody na bezpodstawne oskarżenia o pijaństwo, nie mające potwierdzenia w twardych dowodach.
A fakty są następujące : w czasie obchodów Dnia Strażaka 4 maja 2024 r. przemawiało z trybuny honorowej kilkanaście osób.
I tu należy zauważyć, że do wystąpień innych osób nikt nie miał żadnych zastrzeżeń, a do Marcinka się przyczepili twierdząc że był „pijany w bele” czy też „nawalony jak messerschmitt” (ponieważ większość z naszych działaczy jest w podobnym wieku dalej będziemy zwracać się do ministra po imieniu).
I tu jako osoby intelektualnie sprawne, uczciwe i wyważone w wyrażanych ocenach chcielibyśmy zaprotestować przeciwko tak stawianej tezie i jej argumentacjom. Przede wszystkim podkreślamy, że do żadnego innego wystąpienia my również nie mamy żadnych uwag, tak w czasie swojego wystąpienia Marcinek rzeczywiście miał zaburzony aparat ruchu i mowy, co wyrażało się bełkotliwą mową i niekoordynacją ruchową.
I to jest fakt.
I prośba do Marcinka, przyjacielu ty nasz, mordko ty nasza, nasz skarbie narodowy i wybitny ministrze, jak słuchamy Twojego tłumaczenia, że to wiatr i nagłośnienie to żal nam dupę ściska. No Marcinek litości, gdyby tak tłumaczył się ze swojego wystąpienia, pełniący obowiązki trzeciego zastępcy Komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej w miejscowości Świniopasy Wielkie to nawet byśmy mogli w to uwierzyć, ale w tym wypadku…
I właśnie dlatego postanowiliśmy wnikliwie zbadać sprawę i przedstawić swoje spostrzeżenia, wnioski i ewentualne motywy działania osób Tobie Marcinku wrogich. A więc wracając do faktów, co wynika z dokumentacji audio – wideo.
Osoba przemawiająca z trybuny honorowej wypowiada się w sposób bełkotliwy i ma nieskoordynowane ruchy.
I teraz co o tym sądzą specjaliści z różnych dziedzin :
1. Specjaliści od nagłośnienia (reżyserzy dźwięku, akustycy) – dźwięk który słyszymy pochodzi bezpośrednio z miksera, a więc tłumaczenie, że słyszymy odbicie i tzw. efekt studni jest w tym wypadku bez uzasadnienia. Tu należy też zauważyć, że efekt studni i efekt bełkotliwej mowy to w akustyce dwa różne efekty zdecydowanie różniące się od siebie.
Można w warunkach studyjnych osiągnąć efekt bełkotliwej mowy i nie jest to żaden problem, ale przy nagłaśnianiu imprez typu Dzień Strażaka nikt nie korzysta z tego rodzaju efektów – chyba że na specjalne życzenie prelegenta, ale w tym wypadku to wykluczamy.
Druga promowana wersja to silny wiatr zakłócający działanie nagłośnienia, czy też aparatu mowy prelegenta.
Biorąc pod uwagę że przez całe wystąpienie Marcinek obiema rękami trzyma się kurczowo mównicy można by wysnuć wniosek, że wiało i to porządnie.
Ale zastanawia nas jak to możliwe, że Marcinka prawie nie wywiało z mównicy, a obok siedzi pani Prezydentowa z bujną fryzurą i nawet jej włosek nie drgnie, a siedzący obok panowie w czapkach nie przytrzymują ich na głowie jak to ma miejsce przy silnych podmuchach wiatru.
2. Specjaliści od wystąpień publicznych (aktorzy, reżyserzy) – ze scenicznego punktu widzenia wszystko jest w porządku, czyli bełkotliwa mowa wykonawcy jest zgodna z jego nieskoordynowaną mową ciała. Taki zestaw środków wyrazu przypisywany jest scenicznie osobom, które przez widza mają być odebrane jako będące pod wpływem środków upośledzających czynności w narządzie znajdującym się pod sklepieniem czaszki.
To co podkreślają specjaliści, gdyby była to scena filmowa i aktor odgrywałby rolę osoby mającej upośledzony aparat mowy i ruchu, to tą scenę należałby uznać za wykonaną perfekcyjnie, a na to mogą sobie pozwolić tylko najlepsi z branży.
Marcinek zdolnościami aktorskimi raczej nie grzeszy także należy przyjąć, że w tej sytuacji grał samego siebie i odzwierciedlał swoje aktualne możliwości spowodowane… i tu na razie wstrzymamy się z wyjaśnieniami przyczyny takiego stanu rzeczy.
3. Specjaliści medycyny konwencjonalnej (lekarze) – po analizie kilku przemówień Marcinka, stwierdzono, że ma problemy z dykcją i zalecamy wizytę u logopedy.
Ale problemy z dykcją, a bełkotanie to dwie różne dolegliwości.
I w przypadku wystąpienia Marcinka w czasie obchodów Dnia Strażaka nie mamy żadnych wątpliwości. W czasie wystąpienia z medycznego punktu widzenia Marcinek ma upośledzony ośrodek mowy jak i w mniej widocznych stopniu ośrodek ruchu.
Oba te ośrodki znajdują się w mózgu, który z kolei ulokowany jest w czaszce, dokładnie w górnej części jamy czaszki, jest chroniony przez kości czaszki i zawieszony w płynie mózgowo-rdzeniowym.
Za mowę odpowiadają głównie dwie kluczowe struktury w lewej półkuli mózgu w tym ośrodek Broki (w płacie czołowym) odpowiada za produkcję mowy, płynne formułowanie wypowiedzi, intonację i ruchy artykulacyjne.
Substancje, które uszkadzają ośrodek Broki to głównie te powodujące uszkodzenia mózgu np. toksyny, alkohol, niektóre narkotyki, a także stany patologiczne jak udar, guzy, urazy czy zapalenia, które prowadzą do jego dysfunkcji lub zniszczenia. Nie ma specyficznych „leków” upośledzających tylko ośrodek Broki, ale wszystko, co zakłóca pracę kory czołowej lewej półkuli, może prowadzić do afazji Broki, manifestującej się trudnościami w formułowaniu mowy.
Bełkotliwa mowa może również wynikać z chorób neurodegeneracyjnych jak Parkinson, Alzheimer, stwardnienie rozsiane;
zaburzeń psychicznych jak schizofrenia, lęk;
zatruć, urazów głowy, może mieć podłoże neurologiczne lub psychologiczne.
Z kolei za koordynację ruchową odpowiada głównie móżdżek, położony z tyłu czaszki, który zapewnia płynność, precyzję ruchów, równowagę
i prawidłowe napięcie mięśni.
Zestaw substancji upośledzających i uszkadzających móżdżek pokrywa się z substancjami upośledzającymi aparat mowy, dlatego w niektórych określonych przypadkach te dolegliwości się uzupełniają.
I tu rodzi się pytanie, dlaczego wszyscy łącznie z Marcinem postawili na alkohol ?
Dlaczego Marcin wybrał taką linię tłumaczenia się ze swojej chwilowej niedyspozycji ?
Czy Marcin miał świadomość swojej niedyspozycji, a ta żałosna próba usprawiedliwienia się na poziomie p.o. trzeciego zastępcy Komendanta Straży Pożarnej z miejscowości Świniopasy Wielkie jest wynikiem świadomej gry mającej uśpić czujność osób odpowiedzialnych za doprowadzenie Ministra MSWiA do stanu ograniczonej poczytalności i podłej próby zniszczenia jego reputacji ?
Szef MSWiA na pewno wie, że aby znaleźć osoby ewentualnie odpowiedzialne za ten podły, obrzydliwy, kryminogenny czyn, trzeba najpierw znaleźć motyw. I my mamy swoją teorie.
Teorię opartą na starej sprawdzonej doktrynie :„Panie Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam”.
I tu przedstawiamy dwóch bliskich współpracowników Marcinka który jest Przewodniczącym PO na Mazowszu, czyli Roberta Soszyńskiego i Jana Ozimka kolejno przewodniczącego i wiceprzewodniczącego PO na Warszawski Mokotowie.
Teraz pozostaje kluczowe pytanie co mogło poróżnić partyjnych przyjaciół ?
No cóż, zostając szefem MSWiA Marcin mógł zdać sobie sprawę, że przyznawanie się do zażyłych relacji z osobami wobec których toczy się kilka postepowań prokuratorskich jest dla niego i jego kariery niewygodne i niewskazane.
Zatem czy osoba działająca na szkodę rodzimego miasta Marcina, mająca postawione poważne zarzuty prokuratorskie potwierdzone opinią przełożonych, notabene również działaczy PO, może liczyć na względy i ochronę Marcinka ?
Jan Ozimek przekraczając swoje kompetencje, podpisał dokument o warunkach zabudowy niezgodnie z wytycznymi urzędu, czym naraził Miasto Stołeczne Warszawa na roszczenia prywatnej firmy w kwocie 23 000 000 złotych(dwadzieścia trzy miliony).
Sprawa odszkodowania trafiła do sądu, a firma deweloperska żądająca 23 000 000 zł odszkodowania od Miasta Warszawa, ma kapitału zakładowego 5 000 złotych(pięć tysięcy) i co bardzo ciekawe jeszcze nigdy nic nie wybudowała.
Biuro Prezydenta Warszawy napisało w raporcie z kontroli :
„Zdecydowanie negatywnie należy ocenić działania Jana Ozimka, zastępcy burmistrza dzielnicy, związane z przejęciem bezpośredniego nadzoru merytorycznego nad procedurą i rozpatrzeniem sprawy oraz wydaniem decyzji o warunkach zabudowy. Skutki i waga wykazanych naruszeń prawa materialnego oraz proceduralnego mogą budzić uzasadnione wątpliwości co do wymaganego w procedurze administracyjnej obiektywizmu i rzetelności w ocenie zgromadzonego w tej sprawie materiału dowodowego”.
Marcinku, jeżeli jako szef MSWiA nie dostrzegasz tu działania kryminogennego i dużej „przewały” to bardzo Cię prosimy zmień resort.
Sam Ozimek po długiej batalii został w końcu usunięty ze stanowiska w Urzędzie Mokotów, a partyjny kolega Robert Soszyński utworzył specjalnie dla bezrobotnego Jana Ozimka nowe stanowisko w strukturach państwowego giganta i zatrudnił go w Orlen Administracja jako Dyrektora Administracji w Warszawie.
Dla znalezienia motywu sprawców należy ustalić jak na działania partyjnych kolesi zapatruje się szef MSWiA czyli Marcinek ?
Żaden przyzwoity, praworządny i uczciwy obywatel z partyjnymi szumowinami wobec których prowadzone są postepowania prokuratorskie nie chciałyby mieć nic wspólnego.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo jeżeli Marcinek powiedział partyjnym kolesiom – słuchajcie ja teraz jestem Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji, podlega mi Policja, CBŚP, Straż Graniczna, mam teraz kolegów w CIA, FBI, Mi6 i żadnych partyjnych chamskich numerów i przekrętów nie będę tolerował – to takim postawieniem sprawy zapewne naraził się wszystkim partyjnym przekrętom.
Przyjmując że Marcin tak postawił sprawę Ozimkowi i Soszyńskiemu tym samym mógł spowodować, że była partyjna przyjaźń odeszła w niepamięć, a panowie Ozimek
i Soszyński wobec których już składaliśmy zawiadomienie dotyczące działania zorganizowanej grupy przestępczej białych kołnierzyków, mogli poczuć strach przed możliwymi działaniami ich byłego już wtedy partyjnego kolegi i w przypływie złości, bezradności, pałając rządzą zemsty, w ich prostych umysłach mógł powstać plan zdyskredytowania i ośmieszenia byłego już partyjnego kolegi.
Teraz tylko pozostało obmyślić jak doprowadzić do kompromitacji byłego kolegę.
Opinia Marcinka który nie wylewa za kołnierz, mogła podpowiedzieć buntownikom, sprytny plan zdyskredytowania Marcinka na oczach kilkunastu milionów Polaków.
Miłośnicy kina pamiętają słynną scenę filmu Wilk z Wall Street, jak Belfort po zażyciu, w tym wypadku dobrowolnie, metakwelonu zaczyna bełkotać i mieć problemy z koordynacją słowno – ruchową.
Oczywiście metakwelon nie jest jedynym środkiem wywołującym takie działanie.
I tu pozostaje kwestia podania określonej substancji Marcinkowi przed wystąpieniem na obchodach Dnia Strażaka.
A ponieważ Ozimek i Soszyński zaliczają, czy zaliczali się do osób zaufanych to podanie niedozwolonej substancji upośledzającej działanie aparatu mowy i ruchu byłoby dla nich realnym w realizacji.
My wierzymy Marcinkowi że był trzeźwy, ale jego zachowanie po zdarzeniu bardzo nas zaniepokoiło. Bo przecież szef MSWiA powinien mieć chłodną kalkulację, powinien umieć się zachować w sytuacjach stresowych i kryzysowych, albo mieć doradców którzy potrafią.
Marcin po bełkotliwym wystąpieniu mógł od razy podejść do najbliższego radiowozu, a w promieniu 50 metrów stało ich kilkadziesiąt, także nawet przy porywistym wietrze, czołgając się dotarłby do pierwszego radiowozu w 10 minut, tam poprosić o alkomat, nagrać jak dmucha, czym zamknąłby usta wszystkim krytykom.
Tymczasem Marcin będąc trzeźwy i o zdrowych zmysłach znika na 1,5 godziny.
Zaprzyjaźniony lekarz powiedział, że osobę „najebaną jak samolot” jest w stanie odpowiednią wlewką postawić na nogi w 60 minut.
Nie wypłuka w tym czasie alkoholu z organizmu, ale postawi na nogi.
Po 1,5 godziny Marcinek znów się pojawia, po czym już pięknie i wyraźnie wygłasza mowę dla zaprzyjaźnionej stacji.
Później znowu znika, aby pojechać na jakiś komisariat dmuchać w balona, jakby w radiowozach na miejsce nie mieli, a jeszcze później (po kolejnych kilku godzinach) robi badanie krwi i mówi że sprawa zakończona.
Potem nasz drogi Minister i „inteligentne inaczej” partyjne marionetki dziwią się i irytują, że ludzie śmieją się z Marcinka, mówią że był „najebany”
i nie wierzą w jego tłumaczenie.
Jeden z naszych ekspertów zauważył również podobieństwo czy też zbieżność w tłumaczeniu Marcinka, a zasadami przestępców zacytowanymi na wstępie naszego pisma.
Marcinku, Ty jesteś szefem służb mundurowych, a nie „młodym wilkiem” jeżdżącym na jume do Niemiec.
W KMN był skecz gdzie żona przyłapała męża w łóżku z kochanką, po czym On wypiera się wszystkiego mówiąc „to Ty kobieto bardziej wierzysz swoim oczom, niż moim słowom”.
Wybacz przyjacielu nasz najdroższy, ale na tą chwile Twoje tłumaczenie jest na identycznym poziomie intelektualnym – „ludzie czy wy żeście powariowali ! To wy wierzycie bardziej swoim oczom i uszom, niż mojemu tłumaczeniu !”.
Skarbeńku ty nasz, nasz Sherlocku, jakby podlegający tobie Policjanci wierzyli przestępcom w takie gadki, gdzie jak już pisaliśmy słuchając tego pier…enia żal dupę ściska, to 90% kryminalistów siedzących za kratami byłoby teraz na wolności.
Miej szacunek dla służby którą kierujesz i reprezentujesz, tam pracują mądrzy i myślący ludzie. Nie traktuj swoich podwładnych na poziomie dowcipów o intelektualnych przygodach milicjantów z lat 80-ych. Tamte czasy i kawały już są historią.
Nie traktuj ludzi jak idiotów i ciemną masę.
Dlatego stając w Twojej obronie przedkładamy tezę, że to beznadziejne tłumaczenie z nagłośnieniem, wiatrem, dmuchaniem po kilku godzinach itd., to tylko gra mająca na celu uśpienie czujności sprawców Twojej niedyspozycji, którzy wykorzystując bliskość i znajomość z Tobą, kierując się rządzą zemsty, w sposób niepostrzeżony i perfidny podali ci środki, których wywołane działanie miało sugerować że jesteś „nawalony jak szpak”.
I tu zgłaszamy zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez zorganizowaną grupę przestępczą białych kołnierzyków reprezentowaną przez Jana Ozimka i Roberta Soszyńskiego, polegającego na próbie skompromitowania i ośmieszenia szanownego Ministra Marcinka Kierwińskiego szefa Policji, CBŚP, Straży Granicznej itd., itp. poprzez podanie mu, bez jego wiedzy i zgody, na tą chwilę bliżej niezidentyfikowanych środków, skutkujących upośledzeniem aparatu mowy i ruchu.
Dyr. Wydziału Specjalnego
mgr Wacław Jarząbek
P.s. Gdyby po intensywnym śledztwie okazało się, że Marcinek K. powiedział jednak Ozimkowi i Soszyńskiemu, że dopóki on jest szefem MSWiA to mogą robić wszystkie numery świata, to będzie oznaczało, że nasza misterna praca intelektualna poszła w pi..du, bo straciliśmy motyw.
Ale jako osoby z ponadprzeciętną inteligencją i dużą wyobraźnią przedstawimy wtedy kolejną wiarygodną wersję obrzydliwej próby zdyskredytowania Marcinka.
Panie Ministrze, my przedstawiciele Ruchu Społecznego, reprezentujący 2% populację osób o najwyższym ilorazie inteligencji, jesteśmy z Tobą
i możesz liczyć na naszą pomoc i wsparcie w wyjaśnieniu okoliczności i ustaleniu osób odpowiedzialnych za Twoją niedyspozycję w dniu 4 maja 2024 r.
JAN OZIMEK POWIEDZIAŁ NASZEMU HONOROWEMU PREZESOWI ADAMOWI KAŁUSKIEMU, cytat „ZA TO CO ROBISZ ŚMIECIU WYLĄDUJESZ W PIACHU” – przy okazji zwracamy się do Marcinka o przydzielenie ochrony naszemu Honorowemu Prezesowi.
Wielu politycznych urzędasów może nas nie lubić, ale takie groźby to już bandyctwo.

Jan Ozimek – oryginalne zdjęcie ze strony Urzędu Mokotów – „takiej fotki nie powstydziłby się żaden szanujący się amerykański kryminalista
z lat 30 dwudziestego wieku” – opinia policyjnego profilera.
