
Warszawa, 30/04/2025 r.
LIST OTWARTY
DO WSZYSTKICH INTELEKTUALISTÓW, OBYWATELI MĄDRYCH ŻYCIOWO I ROZSĄDNYCH,
W SPRAWIE DZIAŁANIA RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH
„Rzecznik Praw Obywatelskich jest instytucją w Polsce, która odgrywa kluczową rolę w ochronie praw i wolności obywateli. Jest niezależnym organem konstytucyjnym, którego zadaniem jest przeciwdziałanie naruszeniom praw człowieka przez organy państwowe oraz wspieranie obywateli w ich ochronie”.
Szanowni Państwo,
Jak byłem mały, to największym marzeniem każdego sportowca, był zaszczyt reprezentowania Polski z orzełkiem na piersi.
Zaszczytem było również pełnić pewne stanowiska pożytku publicznego ukierunkowane na ochronę praw dzieci, obywateli czy pacjentów.
Mamy chlubne tradycje w instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich, wielkie autorytety prawne i moralne. Rzecznik Praw Obywatelskich w naszym odczuciu powinien rozumieć misję jaką mu powierzono, jej powagę i zaufanie jakim go obdarzono, oddając sprawy obywateli w jego kompetentne ręce i umysł.
Jak pokazuje historia, kiedyś musiał przyjść ten dzień, że za sterami tego zacnego urzędu zasiądzie człowiek, który nie rozumie co oznacza być Rzecznikiem Praw Obywatelskich i po co został powołany na to stanowisko.
I nie mam na myśli znajomości prawa.
Na tym stanowisku trzeba mieć bardzo wysoko rozwiniętą inną cechę jaką jest inteligencja i wrażliwość społeczna, otwartość na ludzi i ich problemy.
Osoba która pozwala obrażać obywateli, traktuje ich z pogardą, mająca wielkopańskie maniery i obsesyjnie bojąca się obywateli, czego efektem jest izolowanie się od nich, nie ma moralnego kręgosłupa do reprezentowania obywateli i ich problemów, taka osoba jest karykaturą urzędu Rzecznika i totalnym nieporozumieniem.
Nie można być dobrym Rzecznikiem Praw Obywatelskich nie mając wysoko rozwiniętej inteligencji społecznej.
Ukończenie studiów tego nie gwarantuje.
Znamy wiele przypadków, kiedy studia kończyły osoby ze znakomitą pamięcią, wkuwające na pamięć całe strony książek, a będące w rzeczywistości analfabetami funkcjonalnymi, bo czy wkuwanie na pamięć powoduje że jesteśmy mądrzejsi ?
Alfred Einstein mawiał „pamięć jest inteligencją głupców”.
Psychologia już dawno udowodniła, że do każdego stanowiska trzeba mieć indywidualne predyspozycje.
Dramatem naszej Ojczyzny jest fakt, że wiele stanowisk obsadzanych jest z klucza partyjnego, często przez osoby intelektualnie niesprawne, czy też niemające podstawowych kompetencji, predyspozycji psychicznych i społecznych do pełnienia powierzonej funkcji.
I to jest dramat naszej Ojczyzny i Obywateli, ale również Osoby którą wbrew jej kompetencjom zawodowym, psychicznym i społecznym predyspozycjom powołano na stanowisko gdzie sobie nie radzi, czym się ośmiesza i naraża na szwank swoją wcześniej zdobytą reputację.
Jest takie powiedzenie : jak zamienić żabkę w ropuchę – ożenić się z nią (taki żarcik, jestem od 33 lat mężem tej samej żabki, zawsze pięknej, mądrej i wyrozumiałej), ale jak zamienić uczciwego, wykształconego i praworządnego obywatela w moralną szmatę – dać mu partyjny ciepły stołek w zamian oczekując tylko wdzięczności i posłuszeństwa.
Jak napisał profesor Sztumski „mądrzy nie garną się do władzy, bo wiedzą że władza ogłupia i deprawuje i nie jest im do niczego potrzebna”. Osoby mądre, potrafiące myśleć logicznie, posiadające kręgosłup moralny nie pchają się do władzy, bo godność osobista i szacunek do samego siebie są ważniejsze niż zeszmacenie się dla partyjnego stołka.
Efektem tych zmian społecznych jest coraz większa liczba intelektualnych debili i osób podłych, nastawionych na prywatę w strukturach rządzących partyjniaków, co nie wróży dobrze przyszłości Narodu i Państwa Polskiego.
Wystarczy zobaczyć codzienne zmagania politycznych partyjnych celebrytów, których wartość intelektualna wypowiedzi w dyskusji jest na poziomie przysłowiowego rynsztoka.
Ale zarabiając takie pieniądze na państwowych stołkach, polityczne szmaty zrobią i powiedzą wszystko, aby tylko trwać przy korycie.
Jeżeli nie odwrócimy tego trendu, to nic dobrego z tego nie wyniknie.
Problem w tym, że na działania partyjnych oszołomów, oszustów i debili jest przyzwolenie z góry, a wszystko w imię parszywej solidarności partyjnej.
Marcin Wiącek – miłościwie nam panujący Rzecznik Praw Obywatelskich, zasiadł na tronie w 2021 roku.
Wśród moich przyjaciół i współpracowników są osoby które znają pana Marcina Wiącka jako wykładowcę Uniwersytetu Warszawskiego.
Wśród byłych absolwentów ma bardzo dobrą opinię jako nauczyciel i człowiek.
Ale czy pan Marcin Wiącek jest dobrym Rzecznikiem Praw Obywatelskich i czy na pewno rozumie specyfikę i kwintesencję tego urzędu ?
I tu mamy wątpliwości.
A ponieważ reprezentuję inteligentów i intelektualistów, czuję się zobowiązany uzasadnić swoją decyzję – wbrew praktykom stosowanym w urzędzie Rzecznika Wiącka.
Marcin Wiącek jako Rzecznik Praw Obywatelskich w rzeczywistości ogranicza prawa obywateli, lekceważy ich i obraża, traktuje jak ciemną masę, której urzędnicze Jaśnie Państwo stworzone przez Rzecznika Wiącka, niczego nie musi tłumaczyć i uzasadniać, nie ma też potrzeby obcowania z obywatelami, których zbiorowo traktują jak potencjalnych przestępców.
Obywatele nie mają prawa wejść na teren urzędu, poza przedsionek w którym znajduje się ochrona i kilkumetrowe zamykane pomieszczenie w którym przyjmowani są obywatele przez pracowników infolinii.
Obywatel nie ma prawa wejść na teren urzędu, poza strefę przedsionka, a ochrona odsyła do kontaktu z infolinią, bo jak tłumaczą, decyzją Rzecznika nie mogą łączyć rozmów z sekretariatem i innymi wydziałami.
A więc w praktyce nie ma po co jeździć do urzędu Rzecznika, bo obywatel co najwyżej porozmawia z ochroniarzem, który odeśle go na infolinię,
a Ci najbardziej zdesperowani pogadają sobie w dusznej klitce w asyście ochroniarza z pracowaniem infolinii osobiście, ale zakres kompetencji
i udzielonej informacji pozostanie na takim samym poziomie.
A wszystkie omawiane udogodnienia w pracy urzędowego Jaśnie Państwa, niezniżającego się do spotkań z petentami, wynikają z (cytat pisma z urzędu rzecznika : „Zarządzenia Rzecznika Praw Obywatelskich Nr 55/2023 z dnia 23-11-2023 r. w sprawie zasad bezpieczeństwa w zakresie przyjmowania interesantów przez pracowników Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgodnie z niniejszym zarządzeniem spotkania z interesantami odbywają się wyłącznie w warunkach umożliwiających korzystanie z systemu alarmowo-przyzywowego, dzięki któremu jest możliwe powiadomienie służby ochrony lub pracownika ochrony o zagrożeniu życia, zdrowia, innych dóbr osobistych pracownika lub mienia. Podczas spotkania pracownik ochrony znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie pomieszczenia, w którym odbywa się spotkanie z interesantem” – jak byłem to pracownikiem ochrony była przesympatyczna kobieta – emerytka, 150 cm wzrostu i 50 kg wagi. Pani była przemiła, ale w sprawie nic nie wyjaśniłem.
Rzeczniku podobno Praw Obywatelskich, przecież tym zarządzeniem sprowadzasz Obywateli, którym wyjaśniam Ci masz służyć, do jednego worka w roli pospolitych przestępców i bandytów, z którymi Jaśnie Państwo z urzędu Rzecznika nie będzie się identyfikowało i spotykało. Obrażacie ludzi, obywateli którym macie pomagać i służyć. Traktujecie obywateli jak niebezpieczną hołotkę, której nie można wpuszczać do urzędu, z którą można rozmawiać tylko w obecności ochrony, albo przez infolinię z konsultantem.
Jako Obywatel naszego kraju i dumnych obywateli, wyrażę opinię większości społeczeństwa.
Jeżeli tak ma wyglądać urząd Rzecznikami naszych praw, to żądamy aby ten „wybryk natury” zlikwidowano.
To jakaś błazenada za utrzymanie której obywatele płacą pieniądze.
My dumni Obywatele nie pozwolimy się dyskryminować i obrażać przez człowieka który jako Rzecznik Praw Obywatelskich izoluje się od obywateli i traktuje wszystkich jak potencjalnych przestępców.
Jak ta cała banda urzędniczego Jaśnie Państwa wyleci na zbity pysk, to zrozumieją, że nie gryzie się ręki która ich karmi.
Dodatkowo będzie to informacja dla innych urzędniczych popaprańców, mających również Jaśnie Pańskie maniery wobec obywateli.
Jako obywatele wystąpiliśmy pisemnie do Rzecznika Wiącka z prośbą o spotkanie.
I tu kolejna ciekawostka, na którą uzyskaliśmy odpowiedz, „Rzecznik Praw Obywatelskich ani jego zastępcy nie spotkają się z obywatelami, bo nie mają na to czasu, ze względu na liczne obowiązki”.
No q..a mać, człowieku, jesteś Rzecznikiem Praw Obywatelskich, tymczasem nie spotykasz się z Obywatelami, bo jak twierdzi Twój sekretariat nie masz na to czasu, nie spotykają się z obywatelami twoi zastępcy, a jedyny sposób na rozmowę z Biurem Rzecznika to rozmowa z konsultantem infolinii.
Czy naprawdę panie Wiącek, człowieku wykształcony (wykształcony nie oznacza mądry) nie rozumiesz tej urzędniczej patologii do której doprowadziłeś.
I teraz ktoś może powiedzieć, o co Wam chodzi przecież można napisać pismo. Zgadza się i tu kolejna ciekawostka. Szkoda czasu i już to uzasadniam.
W 2022 roku wysłałem do RPO wniosek o złożenie Skargi Kasacyjnej.
Po 2 latach i czterech miesiącach otrzymałem z Bura RPO pod auspicjami Marcina Wiącka, wysoce zaawansowaną intelektualnie odpowiedz na moje kilkunastostronicowe pismo z argumentacją i uzasadnieniem podstaw wszczęcia kasacji.
W odpowiedzi otrzymałem pismo na pół strony gdzie wyczytałem „analiza wniosku oraz nadesłanej dokumentacji, nie dostarczyła podstaw do wywiedzenia kasacji”.
I na tym koniec.
Zero uzasadnienia, nic q..a, nic więcej. Dwa lata zajęło im udzielenie odpowiedzi na poziomie intelektualnego neandertalczyka.
Napisałem kilkustronicowe odwołanie – w międzyczasie Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich uzyskało prestiżową nagrodę PINGWINY 2024 czyli Intelektualne Nieloty Wymiaru Sprawiedliwości i Administracji Państwowej. Prawdą jest że Biuro Wiącka znalazło się na trzecim miejscu w Konkursie.
I tu upatruję niechęć do mojej skromnej osoby, bo przecież wiadomo, każdy by chciał być pierwszy.
Ale wyjaśniam, że nie ja podejmuję decyzję o miejscach na podium.
Ale zdradzę jako Honorowy Prezes Ruchu Społecznego, że Biuro Rzecznika Wiącka jest zgłoszone do Konkursu Pingwiny 2025 i mają duże szanse na wygraną w tym roku.
Wracając do mojego odwołania, wkrótce uzyskałem kolejną zaawansowaną intelektualnie odpowiedz, cytat „podtrzymuję poprzednią decyzję o braku podstaw do wywiedzenia kasacji” i znowu bez uzasadnienia, wytłumaczenia.
Na trzecie pismo w sprawie skargi kasacyjnej, wybitni intelektualiści z Biura Marcina Wiącka odpisali w dniu 8 maja 2024 r., cytat, „analiza wniosku oraz nadesłanej dokumentacji, nie dostarczyła podstaw do wywiedzenia kasacji lub skargi nadzwyczajnej”.
Jak można zauważyć biuro rzecznika uzupełniło swoją decyzję, bo dowiedziałem się z tej błyskotliwej intelektualnie odpowiedzi bez uzasadnienia, że skarga nadzwyczajna też mi nie przysługuje.
I to jest intelektualny fenomen na poziomie jasnowidza Jackowskiego, bo w 2024 wnosiłem o Skargę Kasacyjną, a nie Nadzwyczajną która jest kolejnym, nadzwyczajnym krokiem w szukaniu sprawiedliwości.
Ostatnia możliwość jaka mi pozostała w Polskim systemie społecznej sprawiedliwości to Skarga Nadzwyczajna i w kwietniu 2025 roku złożyłem Wniosek o Skargę Nadzwyczajną uzasadniając ją według kryteriów wymaganych dla tego nadzwyczajnego środka prawnego.
Biura Rzecznika Wiącka, nie odpowiedziało na moje pismo, bo jak się dowiedziałem od konsultanta infolinii, odpowiedz na moje pismo z KWIETNIA 2025 roku, otrzymałem w MAJU 2024 roku.
No q…a mać drugi Nostradamus, przewidują wnioski obywateli 12 miesięcy wcześniej i udzielają odpowiedzi z 12 miesięcznym wyprzedzeniem bez znajomości uzasadnienia.
Dotarliśmy do 50 pism z odpowiedziami od Rzecznika Praw Obywatelskich w różnych sprawach.
Okazało się, że 99% tej korespondencji to kopiuj – wklej, bez względu na specyfikę i rodzaj sprawy.
Zmieniano tylko imię i nazwisko wnioskującego.
My wiemy o 50 osobach, a może ktoś przeprowadzi kontrolę i się okaże, że mówimy o setkach, a może tysiącach osób, które po dwóch latach oczekiwania na sprawiedliwość, otrzymały te same pisma z Biura RPO czyli „kopiuj – wklej”, „nie bo nie” i „decyzja nie wymaga uzasadnienia”. I tak pan okazuje szacunek obywatelom, Rzeczniku podobno Praw Obywatelskich ?
W piśmie o Wniesienie skargi Nadzwyczajnej, podałem kilka argumentów, dowodów i uzasadniłem wniosek.
Tu opisze tylko jeden z argumentów – aczkolwiek pozostałe argumenty mają taką samą wagę z punktu widzenia prawa i logiki, bo nigdy nie będzie sprawiedliwości bez zrozumienia przepisów i konkretnej sytuacji.
I na poniższe zapytanie żądam odpowiedzi z Biura pana Wiącka.
W Kodeksie Karnym wyodrębniono (był jakiś powód) znieważenie i zniesławienie.
„Znieważenie i zniesławienie to dwa odrębne przestępstwa w polskim prawie karnym, choć często są mylone. Znieważenie to naruszenie godności osoby poprzez używanie obraźliwych słów lub gestów w jej obecności lub publicznie, a zniesławienie polega na rozpowszechnianiu fałszywych informacji, które mogą zaszkodzić reputacji osoby”.
To prosta definicja, którą intelektualnie sprawne dzieci z podstawówki potrafią zrozumieć i odróżnić znieważenie od zniesławienia.
Warto zaznaczyć ze znieważenie partyjnego urzędasa, mającego opinię oszusta, chama i słabo wykształconego prostaka jest ścigane z urzędu,
a zniesławienie to sprawa cywilna.
A ponieważ mam uzasadnione obawy, co do potencjału intelektualnego urzędników reprezentujących Rzecznika podobno Praw Obywatelskich, różnicę wyjaśnię jak „pastuch krowie”.
Jeżeli określimy kogoś jako narząd który pan Rzecznik trzyma kilka razy dziennie w rękach, potrząsając nim po wykonaniu pewnych czynności fizjologicznych, to jest to znieważenie, bo słowa „kutas”, czy „chuj” wyrażone w stosunku do drugiej osoby są uznawane za obraźliwe.
I to jest znieważenie.
Ale jeżeli ktoś ukradł trzy piwa i jeszcze groził, że jak pan doniesie na Policję to „cię załatwi” i „wylądujesz w piachu” to nazwanie takiej osoby oszust, złodziej czy bandyta będzie odnosiło się do zaistniałej sytuacji i określały działania i zachowanie drugiej osoby. I tu możemy mieć do czynienia z zniesławieniem, o ile podane informacje są nieprawdziwe.
Określenia oszust, złodziej czy bandyta dają się zracjonalizować i są obecne w codziennym życiu, literaturze, prasie, telewizji.
A więc nie są znieważające, tylko ewentualnie zniesławiające o ile oczywiście są niezgodne z oceną społeczną ich znaczenia przypisaną danej osobie.
Ja zostałem skazany za ZNIEWAŻENIE, bo użyłem słów oszust, bandyta, szantażysta.
Nawet pani sędzia z Mokotowa, która mnie skazała napisała w Uzasadnieniu „celem oskarżonego było zniszczenie reputacji” co jest charakterystyczne dla zniesławienia.
Ale przepisy i paragrafy trzeba jeszcze rozumieć, a niektórzy mają z tym problem w tym „inteligentni inaczej” analfabeci funkcjonalni, którymi statystycznie jest co piąty magister.
Użyłem tych słów wobec agresywnego partyjniaka Jana Ozimka który w urzędzie obrażał mnie i innych mieszkańców, wobec Ozimka który miała kilka prawomocnych wyroków za oszustwa do czego przyznał się w sądzie i jest to zapisane w aktach sądowych, Ozimka który kłamał w sprawie swojego wykształcenia, użyłem tych słów wobec Ozimka który straszył mieszkańców policją i prokuraturą, mówił że „wszyscy będziemy siedzieć”, powiedział do mnie „za to co robisz śmieciu z mieszkańcami wylądujesz w piachu”.
Przytoczę fragment uzasadniania wyroku sędzi Edyty Snastin – Jurkun z Mokotowa „Jan Ozimek potwierdził, iż w sprawach gospodarczych toczyły się przeciwko niemu postępowania, w których był zobowiązywany do zapłaty określonych kwot dłużnikom, co jednak przy prowadzeniu wieloletniej działalności gospodarczej jest rzeczą normalną”- i wszystko jasne, czego więcej oczekiwać od osoby która sankcjonuje działania przestępcze.
Na uwagę zasługuje finezja pani sędziny w usprawiedliwieniu działania partyjniaka z Mokotowa Jana Ozimka „w sprawach gospodarczych toczyły się przeciwko niemu postępowania, w których był zobowiązywany do zapłaty określonych kwot dłużnikom”.
W interpretacji społecznej i wśród przedsiębiorców to samo brzmi nieco inaczej „ten oszust, złodziej, bandyta” wziął towar z mojej hurtowni i nie zapłacił”.
Ale w polskim wymiarze sprawiedliwości społecznej ze zdaniem sędziny i sędziego się nie dyskutuje.
Ten sam Ozimek jako wiceburmistrz Mokotowa, dwa lata później przekraczając swoje kompetencje wydał bezprawną decyzje w sprawie zabudowy apartamentowca, czym naraził Miasto Stołeczne i jego mieszkańców, na odszkodowanie prywatnej firmy w wysokości 23 000 000 zł (dwadzieścia trzy miliny zł), a pozbawiany stanowiska w urzędzie Mokotów, dostał stanowiska dyrektora w Orlen Administracja.
Później partyjne szmaty i dorobkiewicze dziwią się, że obywatele nazywają to świńskim chlewem i partyjnym korytem.
Inna sprawa co czują osoby uczciwe i praworządne, co obserwują młodzi adepci sceny politycznej.
Największy przekręt z ostatnich lat z partyjnego Mokotowa w nagrodę dostaje posadę dyrektora w strategicznej spółce skarbu państwa.
Wniosek dla partyjnych sk…ów może być tylko jeden – nie warto być uczciwym i tacy się pchają do władzy, co już dawno opisał profesor Wiesław Sztumski w artykule „Mądrzy przegrywają z głupimi”. Polecam film na YouTube Kto rządzi na Mokotowie Jan Ozimek.
Żyjemy w Polsce, mówimy po Polsku, język Polski to język ojczysty.
Po wyroku drugiej instancji poprosiłem o opinię Doktora Polonistyki i Biegłego Sądowego z zakresu Polonistyki.
Opinia nie pozostawia złudzeń, użyte słowa mogą być zniesławiające, ale nie są znieważające.
A więc czy skromność wiedzy z zakresu języka ojczystego, objawiająca się brakiem rozumienia znaczenia słów w języku ojczystym przez jednego prokuratora i dwóch sędziów nie jest powodem do wszczęcia postępowania w obronie obywatela.
Skazano mnie za czyn którego nie popełniłem, bo „elita intelektualna” mokotowskiego wymiaru sprawiedliwości reprezentowana przez trzy osoby ma braki w wykształceniu, albo są analfabetami funkcjonalnymi, którzy nie rozumieją tekstu czytanego.
A może rozumieją, a podstaw ich decyzji należy szukać w nieformalnych układach partyjno – sądowych.
Z kolei druga „elita intelektualna” z Biura Rzecznika podobno Praw Obywatelskich nie ma w temacie własnego zdania i odpisują „nie bo nie” bez uzasadnienia.
I tu dochodzimy do intelektualnego dna, bo analfabeta funkcjonalny coś napisze w uzasadnieniu i jest się do czego odnieść w dyskusji, a osoby reprezentujące intelektualne dno odpowiadają „nie bo nie”, „podtrzymuje nie bo nie” i „nie wymaga uzasadnienia” – zgodzi się pan z nami panie wykładowco, profesorze, rzeczniku podobno Praw Obywatelskich ?
Jeżeli mówimy o analfabetyzmie funkcjonalnym to jestem w stanie zrozumieć te trzy osoby i jako przedstawiciel 2% elity intelektualnej świata, jestem w stanie im intelektualnie pomóc.
Bezpłatnie, bez gratyfikacji i rozgłosu. Ale jeśli jest to efekt parszywych układów, to zmienia postać rzeczy, wtedy ich się brzydzę, bo skazanie niewinnego człowieka w imię partyjno – sądowych układów to zwykłe skurwysyństwo.
I teraz panie Rzeczniku podobno Praw Obywatelskich, dostaję od pana biura klika odpowiedzi na poziomie intelektualnego popaprańca, cytat „analiza wniosku oraz nadesłanej dokumentacji, nie dostarczyła podstaw do wywiedzenia kasacji”, „podtrzymuję poprzednią decyzję”, „analiza wniosku oraz nadesłanej dokumentacji, nie dostarczyła podstaw do wywiedzenia kasacji lub skargi nadzwyczajnej”.
A gdzie q…a jakieś uzasadnienie.
Udzielanie odpowiedzi bez uzasadnienia na poziomie „nie bo nie” jest charakterystyczne dla środowisk patologicznych, intelektualnej miernoty, niekompetentnych, chamskich i aroganckich urzędników, którzy swoje życiowe niepowodzenia i frustracje odreagowują na biednych petentach. Dodatkowo pozwalanie podwładnym na udzielanie odpowiedzi na poziomie „nie bo nie” czy „kopiuj – wklej” prowadzi do ograniczenia roli mózgu, a ewolucja już dawno udowodniła (pan jako prawnik może tego nie wiedzieć), że narząd nieużywany zanika, co w konsekwencji może doprowadzić do nieodwracalnych zmian w umysłach naszych politycznych urzędasów i ich potomków.
Jest to o tyle niebezpieczne, że duża część aktywnych partyjnych urzędasów i bez tego ma problemy z logicznym myśleniem i analizą stanu faktycznego.
W filmie „Nic śmiesznego”, Adaś Miałczyński który umówił się na współpracę z kolegą aktorem, a ten ostatecznie odmówił mu udziału w jego filmie powiedział, cytat „to chuj ci w dupę stary, ja tu na deszczu, wilki jakieś….ale jak nie, to nieeeee”. I tym samym zakończył temat z nierzetelnym kolegą.
Ja nie kończę, dam jeszcze szansę Panu i urzędnikom Biura Rzecznika, bo zapewne zgodzi się pan za mną, że jakieś podstawowe zasady kultury trzeba utrzymywać, nawet jak się prowadzi dyskusję z urzędnikami, którzy swoimi odpowiedziami na poziomie „nie bo nie”, „pozostawiam bez uzasadnienia”, „podtrzymuj wcześniejszą decyzje nie bo nie”, obrażają, ignoruję i gardzą obywatelami.
Panie Rzeczniku podobno Praw Obywatelskich, może się panu nie podobać sposób prowadzenia mojej korespondencji, niektórzy mogą się czuć urażeni, ale proszę pamiętać, urażone poczują się tylko osoby które mają coś na sumieniu -„mądry zrozumie moje pismo, głupi się obrazi”. Po kilku latach korespondencji na poziomie „kopiuj wklej”, „nie bo nie” i „podtrzymuję nie bo nie” jestem już intelektualnie zmęczony.
Osobiście uważam, że swoimi decyzjami i postępowaniem kompromituje pan Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich.
Może i jest pan dobrym człowiekiem i wykładowcą, ale nie rzecznikiem obywateli.
Ale proszę się nie martwić, jako specjalista psychologii społecznej, wiem że największą porażkę można obrócić w olbrzymi sukces.
Ma pan jeszcze szansę aby pozostać w pamięci społeczeństwa jako jednostka wybitna społecznie, która zwróciła uwagę na poważny problem społeczny i dokonała przełomowej decyzji w obronie obywateli przed bandą niekompetentnych, głupich i leniwych politycznych urzędasów.
Jak to zrobić ? bardzo prosto. Efekt gwarantowany.
Proszę posłuchać rady człowieka obdarzonego bardzo wysoką inteligencja społeczną.
Jako Rzecznik Praw Obywatelskich proszę przyłączyć się do naszej akcji społecznej URZĘDY PRZYJAZNE OBYWATELOM. Walczymy z urzędniczą głupota partyjniaków na wyższych szczeblach zarządzania.
Nasze postulaty :
1. Wprowadzić zakaz używania w korespondencji urzędów państwowych z obywatelami funkcji „kopiuj – wklej” i argumentacji na poziomie „nie bo nie” co jest wyjątkowo parszywym, obraźliwym i podłym zachowaniem wobec społeczeństwa.
2. Wprowadzić we wszystkich instytucjach publicznych poniedziałkowe spotkania z władzami. Kiedyś przyjęte było, że raz w tygodniu obywatele mogli się umawiać na spotkania z włodarzami różnych urzędów w określonych sprawach z zakresu ich działalności.
I komu to przeszkadzało ?
Dawało to szansę aby przebić się przez urzędników niższego i średniego szczebla i przedstawić swoje argumenty osobie na wyższym stanowisku, czyli wyższych kompetencjach i intelektualnych możliwościach – kiedyś dyrektor czy Prezes najczęściej coś sobą reprezentował
i znał specyfikę urzędu który nadzorował, teraz nie chcą się spotykać bo najczęściej są to partyjne debile, bez kompetencji i wymaganej wiedzy, ale wierni i posłuszni pryncypałom.
Unikanie obywateli i sprowadzenie kontaktu obywateli do poziomu infolinii jest podłym, obraźliwym i parszywym zachowaniem wobec społeczeństwa.
Jak już przyłączy się pan do tej słusznej społecznej inicjatywy, to następnie poda się pan do dymisji, bo jak mawiał Henryk Sienkiewicz, „trzeba dawać przykład” i pokazać innym partyjnym urzędasom jak należy postąpić, aby w chwale i z honorem odejść ze stanowiska do którego pełnienia się nie nadajemy.
To będzie bardzo odważna decyzja, na którą mogą pozwolić sobie tylko jednostki wybitne, bo jak mawiał Cyceron „każdy człowiek może się pomylić, ale tylko głupiec uparcie trwa w błędzie”.
Pan może zostać współczesnym wzorcem Sienkiewiczowskiego bohatera, który rezygnując z partyjnego, ciepłego stołka daje przykład niekompetentnym urzędasom jak mają się zachować, dla dobra Ojczyzny i Obywateli.
Pana Osoba na długo zostanie wtedy zapamiętana przez wdzięczne społeczeństwo, a co najważniejsze zapamiętamy Pana jako człowieka wybitnego, myślącego racjonalnie, człowieka który zbłądził, ale potrafił powiedzieć przepraszam i odejść z honorem.
Przyznając się że zawiódł pan obywateli pozwalając na ich lekceważenie i obrażanie przez swoich urzędników pismami na poziomie „nie bo nie”
i „kopiuj – wklej”, pozbawiając obywateli prawa do wizyt w Urzędzie i rzetelnej informacji, pozostawiając ich w trudnych życiowych problemach w rękach konsultantów infolinii, którzy w sprawie wiedzą tyle co jest napisane w komputerze, czyli „nie bo nie”, „pozostawiam bez uzasadnienia” albo „podtrzymuję decyzje nie bo nie”, pokaże pan klasę, da pan przykład który na zawsze pozostawi pana na piedestale wśród najwybitniejszych przedstawicieli tego urzędu.
Żeby ułatwić udzielenie odpowiedz na moje pismo to podsumuję.
- Czekam na uzasadnienia przedstawionego powyżej jednego argumentu dotyczącego wniesienia Skargi Nadzwyczajnej.
Nie śmiem nawet oczekiwać, aby w odpowiedzi odniesiono się do wszystkich moich argumentów zawartych we Wniosku o Wniesienie Skargi Nadzwyczajnej, bo mam świadomość że mógłbym zostać znienawidzonym przez przyzwyczajanych do „nie bo nie” urzędników pana biura. Ale jeżeli taką odpowiedz otrzymam, będę zaszczycony i usatysfakcjonowany.
Niech będzie negatywna, ale Uzasadniona.
Odpisanie na pismo ze zrozumieniem stanowi dla niektórych poważne intelektualne wyzwanie, ale jak mówią, „kto nie idzie do przodu, ten się cofa”. Kiedyś mi podziękujecie, że zmusiłem Was do intelektualnego wysiłku. - Czekamy na decyzję czy Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączy się do naszej akcji URZĘDY PRZYJAZNE OBYWATELOM.
Adam Kałuski
Do wiadomości :
– wszystkich którzy otrzymają pismo -)
P.s. Jako doświadczony psycholog badający zachowania społeczne, wyjaśnię panu Marcinowi jeden problem z którym pana biuro sobie nie radzi
i dla którego pana urzędnicy wymogli na panu wprowadzenie zarządzenia z listopada 2023 roku.
Komunikacja społeczna polega na zrozumieniu między osobą mówiącą, a słuchającą.
To co mówi jedna osoba, a co rozumie osoba słuchająca to często dwie różne wersje, ale trzeba rozmawiać.
Unikanie rozmowy, spychologia, sformułowania „zgodnie z przepisami nic nie muszę uzasadniać” doprowadzają do nieporozumień
i niepotrzebnych napięć oraz eskalacji problemów.
Ludzie w 90% są dobrzy z natury, ale każdego można wyprowadzić z równowagi, unikając komunikacji i rozmowy, na przykład tekstami „ nie bo nie” i „podtrzymuję decyzję nie bo nie”.
To nie społeczeństwo reprezentujące 37 milionów obywateli jest nienormalne, tylko wąska grupa podłych, niesprawnych intelektualnie
i pozbawionych empatii decyzyjnych aparatczyków, którzy są poza zasięgiem normalności i żyją w swoim zamkniętym irracjonalnym świecie partyjnych przepychanek i walki o stołki.
Społeczeństwo oczekuje normalności w życiu, a nie codziennych partyjnych pyskówek na poziomie intelektualnych paranoików i debili.
Ja osobiście mam tego szczerze q…a dość, chcę spokojnie żyć, pracować.
A nie codziennie, mimo że nie oglądam żadnych wiadomości, słyszeć jak intelektualne barany, ćwoki i polityczne męskie szmatławce – celebryci, dla których poglądy i partia którą reprezentują mają taką samą wartość i znaczenie jak dla przysłowiowej kurwy majtki, kłócą się między sobą w telewizji, radiu i wiecach nie wiedząc o co.
Pewnie dla zasady, z przyzwyczajenia i dlatego że nic więcej nie potrafią.
Polska już dwa razy traciła niepodległość przez rządzących idiotów, bez wyobraźni i umiejętności wyciągania prawidłowych wniosków przyczynowo – skutkowych.
Jeżeli nie chcemy zniknąć z mapy po raz trzeci, to trzeba zacząć oczyszczać scenę polityczną z wszelkiego rodzaju rozpasanego intelektualnego bydła, niesprawnego intelektualnie i zainteresowanego wyłącznie swoimi korzyściami. I od czegoś trzeba zacząć.
Dlatego trzeba dawać przykład panie Marcinie.
Działamy charytatywnie dla dobra Ojczyzny i Obywateli.
Mamy świadomość, że charakterystyczną cechą ludzi głupich jest nienawiść i mściwość, na którą się narażamy ze strony urażonych partyjnych urzędasów reprezentujących chamstwo, prywatę, nepotyzm i pogardę dla obywateli, języka ojczystego i logiki.
Panie Marcinie Wiącek, wiem że rozwiązanie które proponuję wymaga odwagi i charakteru, wiem że na takie zachowanie mogą pozwolić sobie tylko osoby wybitne.
Wierzę w Pana rozsądek, mądrość i dobre intencje względem Obywateli i Ojczyzny.
Amen
